Przedstawiciel państwowej straży pożarnej Ariel Barayuga poinformował, że śledczy próbują ustalić przyczynę pożaru, który wybuchł w jednopiętrowym budynku fabryki Kentex Manufacturing Inc., która produkuje kapcie oraz japonki.

Według właściciela firmy Veato Ang w fabryce pracowało ok. 200-300 osób, które - jak stwierdził - w chwili wybuchu pożaru od razu zaczęły uciekać.

Jeden ze strażaków, biorących udział w akcji ratowniczej, powiedział agencji Reutera, że na miejscu tragedii znaleziono 31 ciał; większość osób zmarła wskutek uduszenia.

Jego zdaniem ofiar pożaru może być pod gruzami znacznie więcej. Płomienie bardzo szybko zajęły budynek fabryki, w której znajdowały się materiały łatwopalne i substancje chemiczne. Fragmenty ścian i dachu z palącego się budynku spadały na ratujących się ludzi.

"Wszyscy byliśmy zdezorientowani, ponieważ wszystkich nas ogarnęła panika" - relacjonował przebieg wydarzeń pracownik fabryki Jun Panalo, który wyskoczył przez okno z drugiego piętra budynku. "Wyskoczyłem, a potem ktoś za mną. Skoczyłem przez ogień. Włosy mi się spaliły" - mówił.

Rex Gatchalian, burmistrz przemysłowej dzielnicy Valenzuela na północnych przedmieściach Manili, poinformował dziennikarzy, że do tej pory 65 osób nie zostało odnalezionych i mogły pozostać w budynku. "Powiedziano mi, że nikt w środku nie przeżył, ale mam wciąż nadzieję, że niektóre z tych osób zdołały bezpiecznie uciec z budynku" - powiedział dziennikarzom.(PAP)