Sprawców oszustwa nie udało się do dziś ustalić, pieniędzy wyłudzonych na podstawie fałszywych dyspozycji przelewu nie odzyskano. Z konta w Polsce zostały one szybko przetransferowane na inne, założone za granicą.

Na ławie oskarżonych zasiada była główna księgowa PZDW (obecnie na emeryturze), której prokuratura zarzuca m.in. nieumyślne niedopełnienie obowiązków służbowych. Kobieta nie przyznaje się, przed sądem odmówiła składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Wiosną 2015 r. na konto oszustów przelano (w dwóch ratach) ponad 3,7 mln zł. Podając się za jednego z dużych wykonawców inwestycji drogowej, poinformowali oni PZDW, że zmienił się rachunek bankowy do operacji bieżących i należy wpłacać pieniądze na nowy numer konta.

Chociaż do zarządu dróg nie wpłynął dokument w oryginale, lecz jedynie jako załącznik do maila, została wydana dyspozycja wypłaty, zatwierdzono ją i pieniądze przelano.

We wtorek białostocki sąd rejonowy przesłuchał kolejnych świadków, m.in. dyrektora PZDW (nie zgodził się na pokazywanie wizerunku i podawanie danych - PAP).

Zeznawał przed sądem, że w dniach, kiedy dokonano przelewów, nie było go w pracy; był na urlopie. Mówił, że zgodnie z zarządzeniami wewnętrznymi w zarządzie dróg, pieniądze można było wcześniej wypłacać osobom czy firmom po wcześniejszym przesłaniu przez nie pisma i potwierdzeniu go przez dyrektora.

Mówił, że sprawa wyszła na jaw, kiedy do zarządu zadzwonili przedstawiciele inwestora, że nie wpłynęły pieniądze na ich konto. Został do nich przesłany otrzymany wcześniej mail z informacją o zmianie konta, który - jak mówił dyrektor - był fałszywy. Wtedy powiadomiono policję, a następnie zrobiono audyt w zarządzie dróg.

Przygotowanie i realizacja inwestycji w zakresie dróg publicznych. Komentarz
Patrycja Antoniak, Maksymilian Cherka, Filip Elżanowski, Krzysztof Andrzej Wąsowski
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł


W śledztwie zeznał, że pod jego nieobecność w pracy z niewiadomych przyczyn dwie fałszywe faktury zostały opłacone na tydzień przed terminem płatności. "Ja nie zatwierdzałem żadnego wniosku" - zeznał dyrektor.

Zeznał, że główna księgowa przeprowadziła zmianę konta firmy na podstawie fałszywego maila, którego otrzymała. Wyjaśniał, że praktyka była taka, aby wprowadzić zmiany, czekano na oryginał dokumentu. W ocenie dyrektora, księgowa o chęci wprowadzenia zmian powinna była poinformować też inne strony umowy, które obowiązywała cesja, czyli w tym przypadku bank i inwestora. "Cesja dla księgowego jest podstawą i nie może nic zmienić, jedynie bank może wprowadzać zmiany. To trójstronne porozumienie: bank, my (zarząd dróg - PAP), inwestor" - mówił dyrektor.

Świadek był pytany przez obrońcę oskarżonej, czy czyta dokumenty, które zatwierdza. Dyrektor mówił, że zanim dokument trafi na jego biurko, ma pięć podpisów osób z odpowiednich wydziałów, w tym podpis księgowej. Wyjaśnił, że nie jest w stanie sprawdzić osobiście każdego wykonania punktu faktury, stąd są podpisy. "Dlatego ja tego nie sprawdzam" - mówił.

Samorząd województwa podlaskiego, któremu podlega ten podmiot, ma w procesie status oskarżyciela posiłkowego. Do akt sprawy trafił wniosek samorządu o orzeczenie przez sąd w wyroku tzw. środka kompensacyjnego - samorząd chce, by oskarżona naprawiła szkodę w całości, czyli zwróciła ponad 3,7 mln zł. (PAP)