Wznowienie prac na obu odcinkach jest szczególnie ważne ze względu na ich finansowanie. Zarówno w przypadku kontraktu Kraków-Krzeszowice, jak i Warszawa-Skierniewice realizująca inwestycje spółka PKP PLK chce wykorzystać pieniądze unijne z budżetu na lata 2007-2013. Pieniądze te można wydawać do 2015 r., więc jeśli kolejarze nie zdążą z inwestycją, to dofinansowanie unijne przepadnie. Na te dwa kontrakty przewidzianych jest prawie 1,3 mld zł z środków unijnych.

Jak poinformował Kuk, na odcinku Warszawa-Skierniewice nowym liderem konsorcjum w miejsce PNI zostało Pomorskie Przedsiębiorstwo Mechaniczno – Torowe. Prace budowlane mają zostać wznowione w czerwcu, a modernizacja ma się skończyć w 2015 roku. Po remoncie czas przejazdu ze stolicy do Skierniewic ma się skrócić z 41 minut do 30 minut, a przejazd z Łodzi do Warszawy ma trwać około 70 minut.

W przypadku kontraktu Kraków – Krzeszowice trzeba dokończyć prace projektowe, które są mniej więcej w połowie. Trzeba także uzyskać potrzebne zgody administracyjne, a w przyszłym roku ma być wybrany wykonawca robót budowlanych.

We wrześniu br. Sąd Rejonowy dla Warszawy Praga Północ ogłosił upadłość Przedsiębiorstwa Napraw Infrastruktury z możliwością zawarcia układu. Spółka zaproponowała wówczas, że spłaci swoje wierzytelności układowe w kwartalnych ratach. Zgodnie z przewidywaniami zarządu PNI ostatnia rata wierzytelności objętych zaproponowanym układem zostałaby wypłacona do 31 marca 2015 roku.

PKP SA sprzedała PNI w 2011 roku Budimeksowi za 225 mln zł. To była dotychczas największa prywatyzacja spółki z grupy kapitałowej PKP. W sierpniu 2012 roku PNI złożyło wniosek o ogłoszenie upadłości układowej, we wrześniu sąd ten wniosek zaakceptował.

Prezes PKP SA i szef Grupy PKP Jakub Karnowski pytany w czwartek, czy ocenia prywatyzację PNI jako udaną odpowiedział, że tak. "Prywatyzacja PNI była udana, natomiast najwyraźniej nabywca nie do końca poradził sobie z tą spółką później. Dla nas ta sprawa skończyła się z momentem prywatyzacji" - powiedział Karnowski.

Budimex uzasadniał po złożeniu wniosku o upadłość PNI, że trudna sytuacja finansowa tego przedsiębiorstwa jest konsekwencją zaangażowania w skrajnie nierentowne kontrakty, zawarte jeszcze przed transakcją prywatyzacyjną, których mimo wielu prób nie udało się renegocjować.