Pod koniec kwietnia media – Onet i RMF FM - ujawniły raport WIOŚ, z którego wynika, że z powodu tzw. sytuacji awaryjnych w hucie ArcelorMittal do atmosfery przedostało się w ostatnim roku blisko pięć tysięcy kilogramów pyłów. W środę Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska Paweł Ciećko przedstawił radnym informację o tych awariach.

Jak mówił ArcelorMittal w Krakowie eksploatuje 13 instalacji wymagających tzw. pozwolenia zintegrowanego w tym: 7 instalacji tzw. "hutniczych", jedną instalację energetyczna, trzy składowiska odpadów oraz dwie instalacje do oczyszczania ścieków.

"ArcelorMittal Poland wypełnia wszystkie wymogi ustawowe, jeśli chodzi o informowanie o zdarzeniach awaryjnych. W 2015 doszło tam do 15 takich zdarzeń, które nie wyczerpały definicji poważnej awarii przemysłowej" - mówił Ciećko. "Nie stwierdzono przekroczenia poziomów alarmowych na stacjach monitoringowych spowodowanych tymi zdarzeniami" – dodał.

Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zapewnił, że każdy podmiot gospodarczy, także ArcelorMittal, podczas kontroli jest traktowany tak samo surowo. O awarii instalacji spółka jest zobowiązana informować WIOŚ i straż pożarną.

"Ale biorąc pod uwagę oczekiwania mieszkańców i Rady Miasta Krakowa zaproponowałem kierownictwu ArcelorMittal, zastanowienie się nad fakultatywnym, dobrowolnym monitoringiem, który pozwoliłby informować mieszkańców o każdym zdarzeniu awaryjnym" – mówił dziennikarzom Ciećko. Zastrzegł, że Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska nie stanowi prawa, tylko je egzekwuje. "Jesteśmy na dobrej drodze, żeby ustalić takie procedury" – mówił. Dodał, że chciałby, aby wszystkie zakłady dużego ryzyka awarii przemysłowej, poddały się takiej procedurze.

Dwa tygodnie temu radni przyjęli rezolucję, w której domagają się od ArcelorMittal m.in. informacji na temat działań, jakie spółka zamierza podjąć, by w przyszłości nie dochodziło do takich awarii i upubliczniania w Internecie wyników pomiarów emisji zanieczyszczeń powietrza dla instalacji działających w krakowskiej hucie. Do Sejmu i Senatu krakowscy radni zaapelowali o takie zapisy w prawie, by obiekty posiadające tzw. pozwolenie zintegrowane czyli zakłady przemysłowe prowadzące spalanie, zostały zobowiązane do publicznego udostępniania na bieżąco monitoringu zanieczyszczeń. Jak argumentowali "sprawa zanieczyszczeń jest sprawą wszystkich mieszkańców i mają oni prawo do informacji".

"Gdyby ta informacja, którą przekazał pan inspektor Ciećko była przedstawiona wcześniej, pewnie rezolucji by nie było" - mówił radny PiS Edward Porębski. "Uważam, że tą rezolucją zrobiliśmy krzywdę pracownikom huty" – dodał. Zaprosił radnych na czwartkowe, wyjazdowe posiedzenie Komisji Ekologii i Ochrony Powietrza, by "w naturze" przekonali się, jak pracują instalacje i monitoring.

Radny PO Bogusław Kośmider mówił, że radni mają obowiązek występować w imieniu mieszkańców i bronić ich zdrowia. "Jeśli są sygnały, że coś się dzieje, mamy obowiązek reagowania" - podkreślił. Dodał, że rezolucja nie była skierowana przeciwko ArcelorMittal, ale chodziło o przekazywanie informacji o emisji zanieczyszczeń, a gdyby były one ogólnie dostępne stanowiłyby dodatkowe uwiarygodnienie działań spółki.

Jak poinformowała rzecznik prasowy ArcelorMittal Poland Sylwia Winiarek w zeszłym roku w krakowskiej hucie wystąpiło kilka zdarzeń, wynikających przede wszystkim z awarii falownika w koksowni, która skutkowała niezorganizowaną emisją gazu koksowniczego do atmosfery i do kilku przypadków niezorganizowanej emisji pyłu ze stalowni. Według służb ochrony środowiska nie stanowiły one bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi.

Dodała, że falownik w koksowni został wymieniony, a w stalowni wydłużono czas zalewania konwertora. Ponadto jeden z konwertorów jest właśnie w remoncie, który pochłonie ponad 13 mln zł.

"W ubiegłym roku wyemitowaliśmy 287 ton pyłów, a więc limit 1502 ton zapisany w pozwoleniu zintegrowanym dla krakowskiej huty wykorzystaliśmy zaledwie w 20 proc., było to też o 10 proc. mniej niż w roku 2014. W urządzeniach odpylających natomiast zatrzymaliśmy prawie 20 tysięcy ton pyłów" – poinformowała Winiarek.

Podkreśliła, że mimo, iż przepisy prawa nakładają na Arcelor Mittal obowiązek informowania o zdarzeniach jedynie służb WIOŚ, zdecydowano, że informowane będzie także Centrum Zarządzania Kryzysowego. "Wczoraj odbyło się pierwsze robocze spotkanie w tej kwestii, z udziałem przedstawicieli Urzędu Miasta, Urzędu Marszałkowskiego i WIOŚ. Na doprecyzowanie szczegółów daliśmy sobie dwa miesiące, bo tyle potrwa remont wielkiego pieca i postój całej części surowcowej w krakowskim oddziale" – mówiła Winiarek.

Co do udostępniania wyników pomiarów zanieczyszczeń emitowanych przez pracujące w hucie instalacje w miejscu dostępnym dla wszystkich, a nie tylko służbom takim jak WIOŚ, Winiarek poinformowała, że "jeśli będzie program udostępniający monitoring zdarzeń we wszystkich zakładach produkcyjnych, to rozważymy przystąpienie do niego na równych zasadach, w imię wspólnego interesu".(PAP)