„Zgadzamy się z celem, czyli z ograniczeniem użycia toreb plastikowych (...) Ale zwracamy uwagę, że mogą wystąpić później problemy, na etapie wdrażania tej dyrektywy. To jednak już będzie sprawą do rozwiązania przez państwa członkowskie” - powiedział Timmermans na konferencji prasowej w Brukseli.

„Jestem pragmatykiem, widzę że zarówno PE, jak i kraje członkowskie zabiegają o te rozwiązania. Koniec końców naszym celem jest to, by mniej reklamówek trafiało na śmietnik, a ta propozycja z poprawkami to zapewnia, więc to chyba dobra wiadomość dla wszystkich - dodał. - Ale jeśli będą w przyszłości problemy z implementacją, to niech państwa członkowskie winią same siebie”.

Uzgodniony w nocy z poniedziałku na wtorek wstępny kompromis pomiędzy Radą UE, gdzie reprezentowane są państwa członkowskie, a Parlamentem Europejskim przewiduje obowiązkowe zastosowanie jednego z dwóch mechanizmów: albo ustalenie przez kraj celu ograniczenia liczby zużywanych plastikowych torebek (do średnio 40 sztuk na osobę w 2025 r.), albo nałożenie opłat lub podatków, które skłonią klientów do zmniejszenia liczby zużywanych toreb. Wybór jednego albo drugiego mechanizmu pozostawia się krajom członkowskim. W przedstawionej rok temu propozycji KE ws. ograniczenia zużycia toreb plastikowych wybór, jak i określenie obydwu mechanizmów pozostawiano do decyzji państw członkowskich.

Ograniczenie ma objąć plastikowe torby na zakupy z folii o grubości poniżej 50 mikronów, z możliwością wyłączenia lekkich plastikowych toreb, które są niezbędne ze względów higienicznych (np. sprzedawca pakuje w nie mięso, ryby czy sery na wagę) lub gdy ich użycie ograniczy marnotrawstwo żywności.

We wtorek rzeczniczka KE Natasha Bertaud poinformowała, że KE ma pewne wątpliwości co do wynegocjowanego kompromisu. Dotyczyły one m.in. tego, że zgodnie z analizą skutków proponowanej legislacji (tzw. impact assessment) nie jest możliwe ustalenie takich celów dla wszystkich państw członkowskich, bo w ośmiu krajach UE brakuje potrzebnych do tego danych. Komisja uważa też, że jej pierwotna propozycja była lepsza, bo była bardziej elastyczna i dawała krajom UE większe pole manewru.

Gdyby KE sprzeciwiła się kompromisowej propozycji, państwa członkowskie musiałyby ją przyjąć jednomyślnie. Skoro jednak Komisja zrezygnowała ze sprzeciwu, to do przyjęcia nowych przepisów wystarczy kwalifikowana większość w Radzie UE. Porozumienie musi zatwierdzić też jeszcze Parlament Europejski.

Zdaniem komentatorów Komisja zrozumiała, że blokowanie takiej decyzji byłoby wizerunkowym samobójstwem, gdy - według Eurobarometru - 94 proc. unijnych respondentów opowiada się za wprowadzeniem ograniczeń w użyciu toreb plastikowych dla całej UE.

Od dawna wiadomo, że jednorazowe torby plastikowe są nieekologiczne - czas ich rozkładu sięga nawet kilkuset lat, a używane są często jedynie przez kilka minut. Komisja podaje, że w 2010 r. wprowadzono na rynek unijny prawie 100 miliardów plastikowych toreb na zakupy, w większości jednorazowych.

Oznacza to, że każdy mieszkaniec UE zużywa rocznie średnio prawie 200 takich toreb. Różnice pomiędzy krajami są ogromne: jeden Duńczyk albo Fin wykorzystuje rocznie cztery takie torby, podczas gdy na jednego Polaka czy też Portugalczyka albo Słowaka przypada ich ponad 450.

Polska będzie miała zatem co redukować, by osiągnąć zużycie 40 toreb rocznie średnio na mieszkańca w 2025 r. Zgodnie z przyjętą w porozumieniu zasadą wyboru, Polska tak jak i inne kraje będzie mogła albo przyjąć cele redukcyjne na rok 2019 i 2025 jako obowiązkowe, albo wprowadzić obowiązkowe opłaty za torby plastikowe (lub też jakiś rodzaj podatku).
Przykładem kraju, który wprowadził już z własnej inicjatywy ograniczenia, jest Irlandia; od kiedy obowiązuje tam podatek od foliowych torebek jednorazowych, ich zużycie zmalało o 95 proc. w ciągu 5 miesięcy.

(PAP)