Nadleśnictwo Supraśl leży w Puszczy Knyszyńskiej i obejmuje teren 17,5 tys. ha. To obszar od Białegostoku do Sokółki (Podlaskie).

Jak powiedział PAP nadleśniczy Bogdan Kolenda, rocznie leśnicy sprzątają z terenu nadleśnictwa ok. 30 ton śmieci, co kosztuje 30 tys zł. To przede wszystkim odpady komunalne i budowlane, a także m.in. papiery, wanny, sedesy czy telewizory.

Kolenda dodał, że dzięki kamerze, łatwiej będzie zidentyfikować osoby łamiące prawo, które zaśmiecają las bądź kradną drewno, a tym samym leśnicy będą mogli je ukarać. Powiedział, że do tej pory leśnicy mieli duży problem z rozpoznawaniem tych osób, a do identyfikacji często służyły im same śmieci.

Kamera używana jest od kilku dni. Kolenda powiedział, że zarejestrowano już pierwsze osoby zaśmiecające las. Teraz zostaną one - jak to ujął - ,,zaproszone" do zapłaty mandatu, który wynosi od 100 do 500 zł, w zależności od rodzaju i wielkości wyrzucanych śmieci, a także zachowania sprawcy. Kolenda podkreślił, że jeśli odmówią, sprawa zostanie skierowana do sądu grodzkiego.

Leśnik wyjaśnił, że mała ręczna kamera umieszczana jest w "dyskretnym" miejscu w lesie. Może monitorować dany teren nawet przez kilka dni. Zamontowane na niej czujniki ruchu, wysyłają sygnał leśnikom, gdy coś się poruszy, wtedy mogą interweniować choćistnieje ryzyk, że kamerę pobudził ruch zwierząt.

Kamera nie ma połączenia internetowego, rejestruje obraz, ale go nie wysyła. Kolenda powiedział, że obraz jest na tyle dokładny, iż można na nim rozpoznać poszczególne osoby. Kamera ma być przenoszona z miejsca na miejsce, by móc monitorować jak największą powierzchnię lasu.

Jak powiedział w czwartek PAP zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Marek Masłowski, to pierwsza tego typu kamera w Podlaskiem. Dodał, że jeśli sprawdzi się w Nadleśnictwie Supraśl, planowany jest zakup takich kamer do innych nadleśnictw. Ile kosztuje urządzenie, leśnicy nie podają. (PAP)

swi/ rof/ drag/