Raport został przedstawiony podczas konferencji "Nadużycia i korupcja - na skróty do sukcesu?". Jak wyjaśniał prezentujący go Mariusz Witalis z EY, anonimowe badanie zostało przeprowadzone w 38 krajach, przede wszystkim wśród przedstawicieli kadry kierowniczej największych firm, menadżerów oraz pracowników firm. Zapytanych zostało w sumie 3800 osób. 
W Polsce 43 proc. badanych uznało praktyki korupcyjne za rozpowszechnione. "Widzimy istotny wzrost percepcji korupcji w Polsce" - mówił Witalis, dodając, że jego firma prowadzi podobne badania od 10 lat. 
Wykazany w raporcie wzrost tendencji korupcyjnych spowodowany jest, jak przyznał przedstawiciel EY, głównie zwiekszoną presją na poszukiwanie nowych możliwości polepszenia wyników firm. Z raportu wynika, że 46 proc. polskich respondentów uznała, że praktyki korupcyjne w celu ratowania firmy są dopuszczalne (średnia dla wszystkich krajów objętych badaniem to 34 proc., a Polska była na 8 miejscu pod względem wielkości korupcji). 
20 proc. menadżerów była skłonna wręczyć upominek, 25 proc. gotowych było wręczyć gotówkę, a 23 proc. zaoferowałoby rozrywkę (wyjazdy na narty, egzotyczne wycieczki itp.). Jak mówił Witalis, chodziło np. o sytuacje, gdy od jakiegoś wielkiego kontraktu zależało przetrwanie firmy, wówczas gotowość do użycia argumentu korupcyjnego była duża. 
Jeśli chodzi o oferowanie gotówki, to w obecnych czasach, jak mówił Witalis, nie są to już klasyczne "koperty" - to na ogół skomplikowane operacje finansowe z udziałem podstawionych osób, płacenie na fikcyjne usługi itd. 
Poza tym zdaniem 37 proc. badanych częstym zjawiskiem jest fałszowanie sprawozdań finansowych, w celu przedstawienia formalnie jak najlepszych wyników. W Polsce 32 proc. takie praktyki uznało za dopuszczalne, np. w celu przetrwania spowolnienia gospodarczego, a 61 proc. czuło się pod presją zwierzchników na jak najlepsze wyniki za wszelką cenę. 
Co trzeci badany przyznał zarazem, że w ciągu ostatniego roku w jego firmie miało miejsce zniekształcenie danych finansowych, co dało Polsce 11 miejsce na 38 państw. Były to różne praktyki - np. rabaty ze wsteczną datą, negocjowanie opóźnionego terminu płatności, żeby znalazł się w już w następnym roku itp. 
Ponadto 22 proc. ankietowanych w Polsce przyznała, że postępowania zgodnie z prawem i procedurami może zaszkodzić konkurencyjności firmy. 
Polska szczególnie źle wypadła w badaniu (przedostatnie miejsce) w przestrzeganiu przez same firmy praktyk antykorupcyjnych, tzn. karaniu pracowników za ich łamanie itp. (tylko 26 proc. badanych przyznało, że zarządy robią coś w tym kierunku), a także komunikowaniu pracownikom prewencji antykorupcyjnej. 
"Często firmy boją się karać swoich najlepszych sprzedawców, nawet, gdy mają świadomość, że naginają oni przepisy" - mówił Witalis. 
W konferencji wziął udział były zastępca komendanta głównego policji i były wiceszef MSWiA Adam Rapacki. "Potwierdzam tezę, że presja uzyskania dobrych wyników powoduje, że wiele firm idzie na skróty" - powiedział. 
Jego zdaniem największą obecnie patologią, jeśli chodzi o nadużycia gospodarcze, są wyłudzenia podatku VAT. Według Rapackiego, niedawna misja MFW stwierdziła, że skuteczność poboru VAT w Polsce jest szczególnie mała i niższa niż w innych nowych krajach UE. Według cytowanych przez Rapackiego danych, unikanie płacenia VAT w Polsce wzrosło z 18 proc. w 2010 do 25 proc. w 2012 roku. Daje to straty na poziomie kilkudziesięciu miliardów złotych. 
Cała szara strefa, w zależności od danych różnych ośrodków, szacowana jest natomiast od kilkunastu do 25 proc. PKB. "To jest już blisko 400 miliardów złotych i to jest gigantyczna kwota" - mówi Rapacki. "Redukcja tej szarej strefy w Polsce o kilka procent oznacza załatwienie wielu problemów budżetowych" - dodał. 
Tymczasem wymiar sprawiedliwości jest mało skuteczny w pozbawianiu korzyści sprawców przestępstw - w 2013 roku wszystkie prokuratury we współpracy z organami ścigania zabezpieczyły mienie na poziomie 363 mln złotych. "Porównując to do szarej strefy to kropla w morzu" - powiedział Rapacki.