"Solidarna Polska będzie się domagała rozpatrzenia na następnym posiedzeniu Sejmu uchwały, w której Sejm zwraca się do rządu o jak najszybsze podjęcie decyzji o skorzystaniu przez Polskę z prawa weta wobec propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej 40-proc. redukcji emisji" - powiedział poseł Solidarnej Polski podczas środowej konferencji prasowej.

Komisja Europejska pod koniec stycznia zaproponowała 40-procentowy cel redukcji emisji CO2 w ramach projektu polityki energetycznej i klimatycznej UE do 2030. Zaproponowała też europejski cel udziału energii ze źródeł odnawialnych na poziomie 27 proc. Propozycja KE nie jest jeszcze propozycją prawną, projekt legislacyjny w tej sprawie może pojawić się w przyszłym roku.

Dorn uważa, że potrzebny jest jasny i wiarygodny sygnał, że Polska "się nie ugnie". Według niego można powiedzieć, że polska gospodarka w perspektywie 2030 roku zaproponowanego celu emisyjnego nie przeżyje, skoro 90 proc. naszej energii elektrycznej pochodzi z węgla kamiennego i brunatnego. Dorn uważa, że podwyższenie w latach 2020-30 do 40 proc. redukcji emisji będzie niszczące dla polskiej gospodarki, grozi spadkiem konkurencyjności, zamykaniem zakładów pracy, wzrostem cen energii.

Zaznaczył, że klub SP nie składa projektu uchwały z intencją, by krytykować rząd. "Być może brak dotychczasowych sygnałów o woli Polski do zawetowania propozycji Komisji to jest pewien szum informacyjny" - dodał. Przypomniał przy tym, że polski rząd już kilka razy - słusznie zdaniem Dorna - zawetował plany zwiększania ambicji klimatycznych w 2011 i 2012 roku.

Jego zdaniem, dziś krążą słuchy, że "wyrażono wstępną, dyskretną zgodę" na propozycje KE, wiążąc to z kompromisem dotyczącym ustawodawstwa regulującego poszukiwania i wydobycie gazu łupkowego. "Jeśli tak jest, to bardzo niedobra wiadomość, bo węgiel mamy, łupek być może będziemy mieli" - podkreślił Dorn.

"Jeśli rząd w porównaniu z latami 2011-12, gdzie reprezentował stanowisko zgodne z polskim interesem narodowym, zmienił linię, to Solidarna Polska zrobi wszystko, by ta kwestia stała się kluczowym punktem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, by można było powiedzieć, kto opowiada się za fundamentalnym polskim interesem narodowym, polskiej gospodarki, rynku pracy, a kto z takich czy innych powodów, od tego interesu odstępuje" - zadeklarował Dorn.

Propozycjami KE w marcu ma się zająć Rada Europejska.

Zgodnie z obowiązującym pakietem klimatycznym z 2008 r., UE ma obniżyć swoje emisje CO2 o 20 proc. do 2020 r.

W marcu 2012 r. Polska zawetowała plany, by do 2030 r. UE zredukowała emisje CO2 o 40 proc., a do 2040 r. - o 60 proc. w porównaniu z 1990 r., po raz kolejny polskie weto pojawiło w czerwcu 2012 r. Poprzednio Polska zawetowała klimatyczne propozycje Komisji Europejskiej w 2011 r. Uzasadnieniem dla takiej postawy Polski były oba o koszty, jakie może ponosić jej oparta na węglu gospodarka.(PAP)