Do magistratu wpłynęło 637 wniosków od osób zainteresowanych zmianą systemu ogrzewania na bardziej przyjazne środowisku. Blisko 390 dotyczyło kotłów grzewczych, pozostałe - solarów.

Jak wynikało z regulaminu konkursu, największe szanse na dotację mieli właściciele najstarszych, najbardziej zużytych urządzeń grzewczych, bo przy ocenie merytorycznej - biorąc pod uwagę m.in. moc, wiek i rodzaj kotłów - oceniano poziom redukcji zanieczyszczeń przy wymianie takiego urządzenia.

W przypadku równej liczby punktów, stosowane były kryteria społeczno-ekonomiczne, tzn. pod uwagę brano gospodarstwa domowe, które tworzą rodziny wielodzietne, zastępcze, osoby niepełnosprawne lub pobierające świadczenia rodzinne.

Koszt projektu "Modernizacja indywidualnych źródeł energii cieplnej lub elektrycznej w Białymstoku" szacowany jest na 8 mln zł, z czego blisko 7 mln zł to dotacja z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Projekt zakłada dofinansowanie do 2019 roku 450 wniosków: połowa to zakup i montaż kotłów gazowych, a druga połowa - kolektorów słonecznych.

Jak wynika z podanych w poniedziałek na konferencji prasowej informacji, największe zainteresowanie projektem wyrażali mieszkańcy tych białostockich osiedli, gdzie zanieczyszczenie powietrza jest najwyższe. To głównie starsze osiedla domków jednorodzinnych.

Prezydent miasta Tadeusz Truskolaski mówił, że jeśli latem uda się wyłonić wykonawców, to pierwsze instalacje będą modernizowane jeszcze przed zimą, kolejne - od wiosny. "To dobry krok w kierunku poprawy jakości powietrza w naszym mieście" - ocenił. Pytany o kolejne takie projekty dodał, że gdyby udało się pozyskać dofinansowanie, to miasto jest tym zainteresowane. (PAP)