Obie strony zapewniły w czwartek, że nie będzie potrzeby przewożenia około 60 leczonych właśnie pacjentów do innych placówek.

Pod koniec września 2013 roku dyrektor śląskiego oddziału NFZ wypowiedział szpitalowi umowę w zakresie: kardiologii, chirurgii ogólnej, naczyniowej, kardiochirurgii oraz ortopedii i traumatologii narządów ruchu. Nadal obowiązuje umowa na izbę przyjęć i okulistykę.

Pierwotnie kontrakt miał wygasnąć z końcem grudnia 2013. Po protestach pracowników, którzy okupowali siedzibę śląskiego oddziału NFZ, okres wypowiedzenia wydłużono do końca stycznia.

Rzeczniczka śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Małgorzata Jędrzejczyk poinformowała, że obie strony wykazały dobrą wolę, by w tej sytuacji nie ucierpieli pacjenci.

- Ustalono, że osoby będące w trakcie leczenia nie będą nigdzie przewożone, ale dokończą je w szpitalu EuroMedic, a NFZ zapłaci za to leczenie. Dotyczy to również ewentualnych pilnych przypadków pacjentów, np. z zawałem, którzy do jutra zgłoszą się do tej placówki – powiedziała Jędrzejczyk.

14 stycznia 2014 szpital otrzymał z centrali NFZ decyzję o nieprzyjęciu jego zażalenia na decyzję dyrektora katowickiego NFZ Grzegorza Nowaka o wypowiedzeniu umowy na świadczenie usług medycznych. Szpital ponownie się odwołał i czeka na decyzję. Jednocześnie wnioskował o przedłużenie okresu wypowiedzenia do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy. „Rozmowy się toczą, czekamy” – powiedziała Jaromin.


Jak informowała wcześniej rzeczniczka śląskiego oddziału NFZ decyzję o rozwiązaniu umowy podjęto między innymi  na skutek kontroli świadczeniodawcy przeprowadzonej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Wyniki tej kontroli przesłano do Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

Wykazano tam, iż w toku postępowań konkursowych świadczeniodawca podał nieprawdziwe i niezgodne ze stanem faktycznym informacje oraz przedłożył nierzetelne dokumenty, które miały istotny wpływ na zawarcie umowy. Prezes szpitala odpiera te zarzuty. W środowym oświadczeniu przekonywał, że były to jedynie drobne nieprawidłowości.

W maju 2013 roku. CBA przekazało sprawę do prokuratury, która postępowanie prowadzi do teraz, nikomu nie stawiając zarzutów. Zaznaczył, że liczne kontrole w szpitalu nie dały podstaw do żadnych merytorycznych zastrzeżeń do realizacji kontraktu.(pap)