Do śmierci dzieci doszło w styczniu 2014 roku, na kilkanaście godzin przed planowanym porodem poprzez cesarskie cięcie. Ich ojciec obwinia personel o zaniedbania. Śledztwo ws. śmierci dzieci prowadzi włocławska prokuratura, szpital skontrolował Narodowy Fundusz Zdrowia.

Kontrolerzy badali, czy lecznica należycie wywiązuje się z umowy na świadczenie usług leczniczych zawartej z Funduszem.

- Nasi kontrolerzy, pracujący w kilku zespołach zakończyli już prace we Włocławku i zredagowali raport pokontrolny. Dokument został przesłany dyrektorowi szpitala, który ma czas do końca tygodnia, by się z nim zapoznać i ewentualnie przygotować swoje uwagi do naszych ustaleń - powiedział Jan Raszeja, rzecznik kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ w Bydgoszczy.

Efektem działań kontrolerów NFZ było już wcześniej wykrycie braków w wewnętrznej pamięci dwóch aparatów do badań USG używanych przez oddział położniczo-ginekologiczny szpitala. Według kontrolerów w jednym przypadku wykasowano zapis obejmujący trzy dni, a w drugim aparacie zapis z 20 godzin. Ponieważ wiele wskazywało na to, że pamięć urządzeń została celowo wykasowana, sprawę przekazano do zbadania prokuraturze.

Po uzyskaniu opinii dyrektora szpitala na temat raportu NFZ zostanie on ostatecznie zredagowany, a jego wnioski Fundusz planuje upublicznić pod koniec przyszłego tygodnia.

Zbadanie ostatnich trzech lat działalności leczniczej włocławskiego szpitala polecił minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Szef MZ zapowiedział także kontrole wszystkich oddziałów ginekologiczno-położniczych w Polsce pod kątem między innymi przestrzegania standardów okołoporodowych. (pap)