Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", możemy więc wyjechać po poradę specjalisty, na prosty zabieg lub badanie. NFZ zwróci pieniądze według polskich stawek. Jeśli wizyta będzie droższa, różnica obciąży pacjenta.
Polski rząd boi się, że tysiące pacjentów wyjedzie za granicę i budżet NFZ się rozsypie. Korzysta więc z prawa ograniczania „ruchu pacjentów”. Ponadto nie uchwalono jeszcze stosownej ustawy. (PAP)