Sprawa zakupu pierwszego urządzenia była przedmiotem kontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz postępowania prokuratury. Żadna z instytucji nie stwierdziła naruszenia prawa, postępowanie umorzono.

Gliwicki szpital - jedna z czołowych placówek onkologicznych w kraju - kupiła pierwszy przyśpieszacz TrueBeam w 2012 roku po cenie ponad dwukrotnie wyższej niż zaoferowana kilka miesięcy później szpitalowi w Olsztynie. Umowa z dostawcą zakładała zakup kolejnych dwóch. Śledztwo wykazało, że różnica w cenie obu urządzeń była uzasadniona ze względu na różnice kursu dolara w chwili zawierania obu transakcji oraz lepsze wyposażenie akceleratora w Gliwicach.

Wcześniej jednak, po publikacjach prasowych na temat różnic między cenami, jakie zapłaciły placówki w Gliwicach i Olsztynie, dyrekcja gliwickiego szpitala zapowiedziała najpierw renegocjacje umowy z dostawcą, by kolejne dwa aparaty kupić taniej. Potem odstąpiła od tej umowy, bez dodatkowych kosztów.

Ostatecznie trzy przyśpieszacze znajdą się w Gliwicach. Pierwszy już służy pacjentom. Drugi również już zainstalowano, kończy się dwumiesięczny etap testów, wkrótce zacznie służyć chorym. Kosztował 15 mln zł. Zakupiono go we wspólnym przetargu z warszawskim Centrum Onkologii, które również potrzebowało nowego sprzętu. Zakup ostatniego przyśpieszacza dla Gliwic ma być sfinalizowany pod koniec tego, lub z początkiem przyszłego roku.

- Chorym na nowotwory musimy oferować najnowsze i najbardziej precyzyjne metody leczenia. Mówimy tu o dokładności rzędu 1 mm, co może zdecydować o niewystarczającym napromienieniu guza lub napromieniowaniu zdrowych tkanek i powikłaniach – podkreślił prof. Bogusław Maciejewski.

Zaznaczył, że z pełnym zrozumieniem podszedł do działań CBA i prokuratury. - Przykry był natomiast ton części relacji w mediach. Niektórzy dziennikarze wydali wyrok, że przepłaciłem za aparat, zabrakło w tych relacjach choćby znaku zapytania – powiedział.

O umorzeniu sprawy zakupu przyśpieszacza poinformował w ubiegłym tygodniu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach prokurator Michał Szułczyński. Jak wyjaśnił, prokuratura posiłkowała się między innymi opinią biegłego rzeczoznawcy majątkowego. Wyliczona przez niego wartość urządzenia w Gliwicach to 18,5 mln zł, zaś tego w Olsztynie 8,9 mln zł. Pokrywa się to z cenami, jakie placówki rzeczywiście zapłaciły za akceleratory. (pap)

lun/ pz/