Sipiera zapowiedział podczas czwartkowej wizyty w Płocku, że problematykę pogłębiania Wisły poruszy podczas najbliższego spotkania wojewodów z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Mariuszem Błaszczakiem.

„Wiem, że Płock i ten rejon jest bardzo newralgicznym na mapie przebiegu Wisły. Natomiast problem jest o wiele szerszy, dlatego, że dotyczy całej Wisły tak naprawdę. To jest wieloletnie zaniedbanie. Jest to na etapie w tej chwili pewnych rozmów i konsultacji” – powiedział Sipiera. Jak ocenił, pogłębianie i udrażnianie koryta Wisły „to bardzo poważny program na wiele lat z dużymi pieniędzmi”.

 

„Mam też przeświadczenie, że ten program jest bardzo ważny nie tylko dla Płocka, ale w ogóle dla Polski. To kwestia transportu rzecznego, który jest na minimalnym stopniu. My mamy 0,43 proc. transportu rzecznego, a Niemcy 14-15 proc. To jest program, który musi być przyjęty, rozłożony na lata. To jest również kwestia powodziowa. Bez tego możemy robić następne kilometry wałów, ale to nie załatwi sprawy. Dlatego tym się trzeba zająć już naprawdę nie na jednym, ale na całym odcinku Wisły” – oświadczył Sipiera.

 

Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski zwrócił uwagę, że istotne będzie „dopilnowanie, by w tym roku pieniędzy na pogłębianie Wisły nie zabrakło”. „Odpowiedzi, jakiego rzędu będą to środki, na ile pozwolą rzeczywiście kontynuować te prace, które były od 2010 r. prowadzone, na dzisiaj jeszcze nie ma” – zaznaczył.

 

Według szacunków, do usunięcia z Wisły w rejonie Płocka i mającego tam swój początek Zbiornika Włocławskiego jest ok. 2 mln metrów sześc. piasku. Pogłębianie rzeki rozpoczęto po powodzi w lutym 1982 r., gdy w wyniku zatoru lodowego zalana została lewobrzeżna część miasta - Radziwie i kilka okolicznych miejscowości. Według Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, powódź ta była największą i najgroźniejszą powodzią zatorową w Polsce w XX wieku. Rzeka zalała wtedy ok. 10 tys. ha gruntów i ponad 5 tys. budynków. Ewakuowano ok. 14 tys. ludzi i ok. 12 tys. sztuk zwierząt.

Prace pogłębiarskie koryta środkowego biegu Wisły przerwano w latach 90. XX wieku. Zostały one wznowione po powodzi 2010 r., która dotknęła wtedy dwukrotnie - w maju i czerwcu - znaczną położone pod Płockiem gminy Gąbin i Słubice. Wezbrana rzeka zalała wówczas ponad 20 miejscowości, mniej więcej 6 tys. ha, zamieszkałych przez 4 tys. osób. Ewakuowano wtedy ponad 2,5 tys. osób i ponad 2,3 tys. zwierząt.

 

Nowakowski przyznał, że dzięki współpracy samorządu i wojewody mazowieckiego, poprzedniego – Jacka Kozłowskiego oraz obecnego, udało się realizować w Płocku w latach 2011-16 inwestycje, zabezpieczające tamtejszą nadwiślańską skarpę przed osuwiskami - na ten cel wydano w tym czasie 11 mln zł, z czego 7 mln zł pochodziło z dotacji rządu, a 4 mln z budżetu miasta.

 

„To istotna sprawa, pokazująca też umiejętność współpracy i lokowania środków wspólnych, rządu i samorządu” - potwierdził wojewoda mazowiecki. „Wydaje mi się, że jest to taki kierunek, który powinien obowiązywać, szczególnie w miejscach ważnych, prestiżowych, objętych także ochroną konserwatorską, czyli bardzo ważnych dla lokalnych społeczności, ale również dla państwa polskiego. Ta współpraca powinna istnieć, i te pieniądze powinniśmy wspólnie sensownie wydawać” – podkreślił Sipiera.

Prezydent Płocka przypominając o zakończonym niedawno wzmocnieniu nadwiślańskiej skarpy w sąsiedztwie tamtejszego mostu drogowo-kolejowego im. Legionów Marszałka Józefa Piłsudskiego i modernizacji położonych tam schodów, stanowiących połączenie z miasta z nadrzecznym bulwarem, przyznał, iż nie jest wykluczone, że podobne inwestycje będą jeszcze konieczne w innych miejscach wzgórza.

 

„To nie jest dużo miejsc, ale wymagają one monitoringu i jeśli okaże się w wyniku badań, że miejsca te wymagają wzmocnienia, to wówczas będziemy o takie środki aplikować” – dodał Nowakowski. Wyliczył, iż koszt ostatniej tego typu zrealizowanej inwestycji, czyli właśnie w pobliżu mostu przez Wisłę, wyniósł ok. 1,4 mln zł, z czego ok. 1 mln zł z rządowego programu usuwania skutków osuwisk, a 400 tys. z budżetu miasta.

Najstarsza, zabytkowa część Płocka położona jest na trzech wzgórzach wznoszących się nad Wisłą na wysokość do ok. 50 metrów: Wzgórzu Dominikańskim, Wzgórzu Tumskim i Wzgórzu Sieciecha. Znajdujące się tam parki i aleje spacerowe to najczęściej odwiedzane miejsca przez mieszkańców miasta, a także turystów. Z pomiarów przeprowadzonych kilka lat temu wynika, że różne warstwy skarpy przemieszczają się mniej więcej kilka centymetrów w ciągu roku w różnych kierunkach.

 

W 2012 r. zabezpieczono osuwisko w najniżej położonej części Płocka - Grabówce, sąsiadującej bezpośrednio z Wisłą, które uaktywniło się po powodzi w 2010 r. Inwestycję zrealizowano przy rządowym wsparciu w ramach likwidacji osuwisk, które wyniosło 2,6 mln zł. Także dzięki temu programowi w latach 2014-15 wzmocniono część Wzgórza Sieciecha, wykorzystując m.in. 100 żelbetowych i 36 stalowych pali o długości od 5 do 15 metrów. Zainstalowano wtedy system zbierający wodę deszczową i odprowadzający ją rurociągami w dół, gdzie jest rozsączana pod piachem plaży. Inwestycja kosztowała ok. 7 mln zł, w tym 3,2 mln zł pochodziło z programu przeciwdziałania osuwiskom. (PAP)