Kobiety w kontekście ubiegłorocznych wyborów samorządowych, a zwłaszcza w związku z tematem dyskryminacji ze względu na płeć i mowy nienawiści, pojawiły się w mediach w tym czasie 309 razy - najwięcej w internecie (184 materiałów), prasie (53), telewizji (47), radiu (25).

Według autorów badania to, że media informowały o tej kwestii tyle razy, świadczy o zainteresowaniu tematyką. Jednak jak zaznaczono najczęściej wydźwięk prezentowanych w mediach publikacji był niekorzystny, choć - podkreślili - ma on związek z oceną rzeczywistości, prezentowanymi danymi, a nie z opinią danej redakcji na temat zagadnienia.

"Ten raport potwierdza nasze wcześniejsze obserwacje: kobiety są niedoreprezentowane i rzadziej występują w mediach, inne tematy są poruszane w rozmowach z nimi, często nie są to kwestie merytoryczne" - powiedziała PAP prezeska Stowarzyszenia Kongres Kobiet Dorota Warakomska.

Jak wskazała, często kobiety kandydujące w wyborach pytano, jak ich praca w samorządzie odbije się na rodzinie, jak będą godzić role zawodowe i rodzinne, kto się zajmie dziećmi itp. "To są pytania, których się mężczyznom nie zdaje" - zaznaczyła Warakomska.

Jej zdaniem dziennikarze powinni traktować kobiety tak samo jak mężczyzn. "Mężczyźni też mają dzieci, ale gdy idą do polityki, nikt ich nie pyta, jak pogodzą pracę z życiem rodzinnym. To są pytania niemerytorycznie" - podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że wiele z materiałów dotyczących kobiet startujących w wyborach miało wydźwięk negatywny. Aż 40 proc. zgromadzonych publikacji prezentuje niekorzystny dla pań stan rzeczy. 37 proc. materiałów określono jako pozytywne, natomiast 23 – neutralne - wynika z raportu opracowaniu.

Materiałów o zabarwieniu negatywnym odnotowano 124. Niewiele mniej było publikacji, które prezentują dane określone jako pozytywne dla kobiet - 113. Materiałów neutralnych było 72.

Najczęściej negatywnie informacje znajdowały się internecie i prasie, natomiast w mediach radiowo-telewizyjnych były częściej pozytywne wizerunkowo.

Z monitoringu wynika, że media z jednej strony nagłaśniały "kobiecy rekord wyborczy", podkreślając, że w tegorocznych wyborach samorządowych kandydatek było najwięcej w historii, a z drugiej udowadniały, jak niewielkie ma to znaczenie, skoro zajmują ostatnie miejsca na listach wyborczych.

Informowano też, że kobiety często same nie chcą kandydować, angażować się w życie publiczne, nie wierzą w swoje kompetencje, wiedzę, często muszą wybierać: rodzina, czy życie zawodowe. "Można to odczytywać, jako próbę udowodnienia, że to kobiety są same sobie winne aktualnej sytuacji" - czytamy w opracowaniu. Zdaniem Warakomskiej jest to przerzucanie odpowiedzialności na kobiety.

"To jest takie podcinanie skrzydeł, zanim jeszcze nauczyłyśmy się latać. To sprawianie wrażenia na wyborcach, że nie ma sensu na kobiety głosować, bo one i tak nie wejdą do samorządu" - oceniła Warakomska.

Jej zdaniem niektórzy politycy podejmowali ten temat tylko po to, by "się wylansować" - mówiąc negatywne rzeczy o kobietach kandydatkach, chcieli zaistnieć w mediach.

"My, jako dziennikarze i dziennikarki, nie mamy możliwości kontrolowania tego, co mówią politycy, nasi rozmówcy, ale możemy wybierać głosy, które chcemy zacytować. No więc jeśli już robimy materiał o kobietach, to pokażmy, że mają one szanse, powiedzmy, jakie są ich mocne cechy, jakie nowe wartości mogą wnieść do polityki, pokażmy pozytywne przykłady, których wiele można znaleźć. (...) To jest mój apel do dziennikarzy: dajmy szansę kobietom kandydatkom i spójrzmy pozytywnie" - zachęcała Warakowska.

Monitoring mediów został przeprowadzony w okresie od października do listopada 2014 r. w ramach projektu "Obserwatorium (nie)równości płci w mediach" Kongresu Kobiet. Dane zebrano z ponad tysiąca tytułów prasowych, 2 tys. polskojęzycznych portali internetowych, najważniejszych mediów społecznościowych oraz 60 stacji radiowych i telewizyjnych.

Jak wynika z danych Instytutu Spraw Publicznych i Obserwatorium Równości Płci, w ostatnich wyborach samorządowych do sejmików wojewódzkich, rad powiatów i rad gmin startowało 38 proc. kobiet i 62 proc. mężczyzn; do sejmików wojewódzkich i rad powiatu - 45 proc. kobiet, mniejszy był ich udział w kandydowaniu do rad gmin - 34 proc.

Jak powiedziała PAP kierowniczka projektu Aleksandra Niżyńska, był to zdecydowanie lepszy wynik niż w 2010 r., bo w wyborach kandydowało o 7 pkt proc. kobiet więcej. Według niej wynik mógłby być jeszcze lepszy, gdy więcej kobiet kandydowało do rad gmin.

"Obserwatorium (nie)równości płci w mediach" Kongresu Kobiet monitoruje wybrane media pod kątem dyskryminacji kobiet, promocji haseł równościowych i prokobiecych, szczególnie w kontekście kampanii wyborczych. Zadaniem Obserwatorium jest również reagowanie na przejawy nierówności/dyskryminacji w przekazach medialnych.(PAP)