W przeddzień 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Warszawy, podczas której podjęta została uchwała ws. wzniesienia pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy, do której doszło 10 kwietnia 2010 roku.

W uchwale przygotowanej przez stołeczny ratusz zaproponowano lokalizację monumentu na rogu ul. Trębackiej i Focha. Za tym rozwiązaniem zagłosowało 30 radnych, 22 było przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu.

Szef klubu radnych PiS Jarosław Krajewski stwierdził, że miasto nie jest pełnoprawnym właścicielem terenu, na którym ma zostać wniesiony pomnik. Jak wskazywał, do tego terenu zgłaszane są roszczenia. Pytana o to prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że jeszcze nie wiadomo, czy roszczenie jest zasadne. Jeżeli okazałoby się, że tak, to miasto nie oddałoby gruntu, tylko wypłaciło odszkodowanie.

"Roszczenie zawsze byłoby do zapłacenia, nigdy do oddania. Gdy okaże się, że jest zasadne - ponieważ tego jeszcze nie wiemy - to oczywiście i tak tam nic innego by nie powstało i ono się nigdy w naturze nie nadawało do oddania" - powiedziała prezydent dziennikarzom po sesji.

Lokalizacja pomnika po raz kolejny wywołała debatę wśród radnych i gości sesji rady miasta. Miejsce u zbiegu ul. Trębackiej i Focha, między pl. Piłsudskiego i Krakowskim Przedmieściem zaproponowała radzie miasta prezydent Warszawy w lutym po spotkaniu u prezydenta Bronisława Komorowskiego z częścią rodzin ofiar katastrofy.

Przed głosowaniem podczas czwartkowej sesji Gronkiewicz-Waltz mówiła, że ma nadzieję, iż "pomnik będzie dziełem wybitnym, ponadczasowym (…) okaże się monumentem świadczącym, że w sprawach dla narodu ważnych jednak potrafimy wznieść się ponad podziały i mówić jednym głosem, polskim głosem”. W podobnym tonie wypowiedział się szef klubu PO Jarosław Szostakowski.

Z kolei szef radnych PiS uważa, że lokalizacja pomnika u zbiegu ul Trębackiej i Focha, to próba "chowania pamięci" o katastrofie. Jarosław Krajewski przekonywał m.in., że nie ma formalnych przeszkód, by monument stanął przy Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu - za taką lokalizacją opowiada się też część rodzin ofiar katastrofy.

Radny niezrzeszony Piotr Guział ocenił podczas debaty, że wybrana lokalizacja to "najgorsze miejsce do upamiętnienia czegokolwiek". Pytał, dlaczego pomnik nie może powstać np. na pl. Defilad czy Krakowskim Przedmieściu. Wskazywał ponadto, że konserwator zabytków nie protestował, kiedy w zabytkowej osi na pl. Zbawiciela stanęła konstrukcja tęczy.

Radny PiS Andrzej Melak, brat tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Stefana Melaka, odczytał list od członków części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, w którym zwrócili się oni do radnych, aby na czwartkowej sesji nie podejmować decyzji ws. lokalizacji pomnika. Pod listem podpisali się m.in.: Marta Kaczyńska i Jarosław Kaczyński.

Krajewski złożył wniosek, by projekt uchwały o lokalizacji pomnika odesłać do komisji, lecz został on odrzucony w głosowaniu. "Niestety radni nie podjęli i nie zaakceptowali apelu 102 członków rodzin tych, którzy zginęli nad Smoleńskiem. Ogromna rzesza zawiedzionych członków ofiar Smoleńska została powtórnie ugodzona w serce tą decyzją Rady Warszawy" - powiedział Melak po zakończeniu sesji.

Dodał, że ma "nieskrywany żal" do radnych, którzy głosowali za przyjęciem uchwały. Podkreślił, że list rodzin był "pełen spolegliwości, nie jątrzył, dążył do zgody", a został "tak obcesowo potraktowany i zlekceważony".

"Nie potrafimy mówić jednym głosem nawet w tak ważnej sprawie, bardzo nad tym ubolewam, myślałam, że będzie więcej zgody" - powiedziała podczas sesji posłanka SLD Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska.

Po głosowaniu ws. lokalizacji pomnika prezydent Warszawy powiedziała, że budowa pomnika powinna być początkiem "drogi pojednania". "Myślę, że powinniśmy spróbować podjąć drogę nie tylko do wybudowania pomnika, żeby upamiętnić tę straszną tragedię - katastrofę smoleńską, ale również, żeby to był początek mimo wszystko drogi pojednania. Myślę, że ofiarom i przyszłym pokoleniom należy się pamięć o tej katastrofie" - powiedziała.

Pytana przez dziennikarzy, kiedy pomnik może powstać, odpowiedziała, że myśli, iż powinno to się stać w ciągu dwóch lat. Dodała, że obecnie znajdująca się u zbiegu ul. Trębackiej i Focha pętla autobusowa zostanie zlikwidowana. Projekt pomnika ma zostać wyłoniony w konkursie.

Z kolei radny Krajewski stwierdził po głosowaniu, że "radni PO przegłosowali lokalizację pomnika w miejscu kontrowersyjnym, które dzieli rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej". "A my chcielibyśmy, żeby ten ważny pomnik łączył, a nie dzielił" - dodał szef radnych PiS. Jego zdaniem rozmowy nt. miejsca postawienia pomnika powinny trwać dalej, tak, by doprowadzić do konsensusu.

Krajewski powiedział też dziennikarzom, że z oficjalnego wydruku z przebiegu głosowania, wynika, iż przeciw uchwale ws. lokalizacji pomnika głosowali radni PiS oraz przewodniczący klubu PO. Szostakowski odpowiedział, że głosował za uchwałą. "Zresztą na sesji dawałem temu publicznie wyraz, mówiłem o tym, że radni PO, w tym również ja, będziemy głosowali za tą uchwałą. Wydaje mi się, że to błąd systemu" - tłumaczył szef klubu radnych Platformy.

10 kwietnia minie piąta rocznica katastrofy pod Smoleńskiem, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Ofiary upamiętnia m.in. pomnik na warszawskich Wojskowych Powązkach. Z inicjatywy środowisk akademickich powstał też pomnik w stołecznym kościele św. Anny; jego centralną część stanowi drewniany krzyż, który w 2010 r. stał przed Pałacem Prezydenckim. (PAP)