"Samorząd regionalny jest, z naszego punktu widzenia, bardzo ważny; to tutaj rozstrzyga się polityka rozwoju, rozstrzygają się bardzo ważne kwestie dotyczące funduszy europejskich, infrastruktury. PO współrządzi w 15 z 16 województw, więc mamy ogromny potencjał wiedzy i pomysłów – chcemy o tym rozmawiać" – powiedział w piątek w Poznaniu wiceszef PO, przewodniczący rady programowej partii Tomasz Siemoniak.

Jak dodał, temat przyszłości samorządów jest szczególnie ważny w obecnej sytuacji politycznej. "PiS nie czując samorządu jako takiego, nie znając samorządu regionalnego, nie docenia niepolitycznej roli tego szczebla i tego, jak on może wpływać na rozwój, na pomyślność mieszkańców. Jeśli nie Platforma, jeśli nie my wymyślimy samorząd na następnych kilkadziesiąt lat, to nikt za nas tego nie zrobi” – powiedział Siemoniak.

Jednym z tematów podjętych w trakcie konferencji były relacje: samorząd województwa – administracja rządowa w regionie. Wśród rozważanych rozwiązań pojawiła się m.in. opcja całkowitej likwidacji administracji rządowej w województwach, wskazywano też na potrzebę ograniczenia obecnych struktur urzędów wojewódzkich.

Marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak zwrócił uwagę, że jednoczesna obecność samorządów i administracji rządowej w regionach to reguła w państwach europejskich. "Zrobiłem przegląd praktycznie wszystkich krajów europejskich – wszędzie jest taki dualizm" - powiedział.

Woźniak stwierdził też, że uporządkowania wymaga stosowane obecnie, jego zdaniem mylne, nazewnictwo. W jego opinii określenia zarówno „marszałek województwa", jak i "wojewoda" powinny zostać zastąpieni innymi terminami.

„Marszałek kojarzy się z Sejmem, Senatem, z przewodniczącym organu stanowiącego. Ja bym się odwołał do powszechnie rozpoznawanego w Europie terminu: prezydent regionu. Usunąłbym +wojewodę+, bo on się wbił w świadomość mieszkańców jako gospodarz regionu. Nazwałbym go delegatem Rady Ministrów w województwie. Wtedy byłoby jasne, że jest to osoba reprezentująca Radę Ministrów” – powiedział Woźniak.

„Taki delegat nie powinien być mieszkańcem, ani osobą związaną z danym województwem. Powinien być z innej części kraju - wtedy skoncentruje się wyłącznie na kwestiach przypisanych mu ustawowo" – dodał Woźniak.

Poseł Marek Łapiński, b. marszałek województwa dolnośląskiego, przyznał, że po latach funkcjonowania samorządów wojewódzkich wiele osób nadal nie wie, kto jest rzeczywistym gospodarzem regionu: marszałek, czy wojewoda. Jego zdaniem marszałek powinien być wybierany bezpośrednio i powinno się móc pełnić tę funkcję najwyżej dwie kadencje.

Poseł i b. marszałek województwa małopolskiego Marek Sowa ocenił, że bezpośrednie wybory marszałków województw to zły pomysł. "Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takich wyborów, chociaż być może one najbardziej byłyby w interesie samych marszałków. Łatwiej byłoby im te wybory wygrać" - powiedział.

Odwołał się przy tym do doświadczeń z prezydentami miast. „Po jednej dobrej kadencji (...) może się tak zdarzyć, że marszałek będzie miał taką pozycję, że będzie nieusuwalny. Nie uda się żadne referendum. Opowiadam się za modelem parlamentarno-rządowym, sejmiki powinny mieć prawo do podejmowaniach uchwał o swoich ciałach” - uważa Sowa.

Piątkowa konferencja w Poznaniu odbyła się w ramach ogólnopolskiego cyklu spotkań, poprzedzających zaplanowaną na 1 października w Gdańsku konwencję programową PO. W konferencji wzięli udział parlamentarzyści i samorządowcy z całego kraju. (PAP)