Niedzielne referendum w sprawie odwołania prezydenta Starachowic, Wojciecha B., który przyznał się do korupcji, okazało się nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję.

„Ludzie obojętni na losy miasta zadecydowali o tym, w jakim kierunku miasto ma pójść, jak się ma kształtować władza i to z całą pewnością jest czymś, co chluby nie przynosi” – komentował Lipiec na wtorkowej konferencji prasowej w Kielcach.

Jego zdaniem sytuacja ta dowodzi, że powinno dojść do weryfikacji ustawodawstwa i nowelizacji ustawy o referendum lokalnym oraz ustawy o referendum krajowym. Lipiec uważa, że nie może być tak, iż większość, która jest obojętna na sprawy publiczne, blokuje tych, którzy chcą się w danej kwestii wypowiedzieć.

„Dlatego będziemy wnioskowali o to, by w tych ustawach zlikwidować tzw. próg wyborczy” – zapowiedział. „Będziemy przygotowywać projekt ustawy w tej sprawie” – dodał.

Poseł przypomniał, że PiS przygotował projekt ustawy, zgodnie z którą rada gminy zawieszałaby w czynnościach wójta, burmistrza czy prezydenta, na którym ciążyłyby zarzuty zagrożone karą więzienia. "Gdyby była wola polityczna dla tego projektu, to byśmy dziś nie mieli problemu Starachowic" - zaznaczył.

W referendum w Starachowicach wzięło udział 10 tys. 250 osób. To o 2 tys. 379 głosów mniej niż wynosiło minimum wymagane, aby głosowanie było ważne. Starachowiczanie oddali 10 tys. 145 ważnych głosów, 9 tys. 202 osoby opowiedziały się za odwołaniem Wojciecha B.

Prezydent Starachowic, który jest zawieszony w obowiązkach służbowych, nie otrzymał od rady miejskiej absolutorium z wykonania budżetu za 2011 rok. Niedzielne referendum odbyło się na wniosek Rady Miasta Starachowice.

Wojciech B. zasiada na ławie oskarżonych w procesie o korupcję, który toczy się w starachowickim sądzie. Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła go o to, że od 2008 do 2011 roku, gdy pełnił funkcję prezydenta Starachowic, przyjął łapówki od przedstawicieli starachowickich spółek komunalnych w łącznej kwocie blisko 96 tys. zł. Kolejny zarzut to nakłanianie świadka do składania fałszywych zeznań.

Wojciech B. został zatrzymany przez CBA pod koniec sierpnia 2011 r. Pod koniec śledztwa przyznał się do stawianych zarzutów. Przed sądem B. przyznał się do korupcji; nie przyznał się do zarzutu nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań.

Samorządowcowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności.(PAP)

and/ son/ mow/