Dokumenty umożliwiające legalne osiedlenie się na stałe w Polsce czworgu osobom polskiego pochodzenia, mieszkającym obecnie w ośrodkach w Rybakach i Łańsku, wręczył wojewoda warmińsko-mazurski Artur Chojecki.

"Życzę, żeby to był dla państwa dobry czas, żeby bycie Polakiem było powodem do dumy" - mówił wojewoda, przekazując decyzje. Jak podkreślił, otrzymały je osoby, które postanowiły związać swój los z ojczyzną przodków.

Jedną z nich jest 89-letnia Halyna Kwiatkowska, która urodziła się we wsi Malowanka na przedwojennych kresach. To najstarsza spośród osób ewakuowanych przed blisko dwoma miesiącami ze wschodniej Ukrainy.

Inny z uchodźców, Petro Bendyk podkreślił w rozmowie z PAP, że całe życie marzył, aby wrócić do Polski. "W 2008 r. jako pierwszy w Mariupolu dostałem Kartę Polaka. Cieszę się, że teraz też jako jeden z pierwszych dostałem zezwolenie na pobyt stały" - dodał.

Cała czwórka to starsze osoby, które na Ukrainie miały uprawnienia emerytalne. Decyzje wojewody umożliwiają im staranie się w ZUS o przesyłanie wypracowanych tam emerytur do Polski.

Według dyrektor wydziału spraw obywatelskich i cudzoziemców Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie Agnieszki Boczkowskiej, wnioski o uzyskanie stałego pobytu złożyli już wszyscy spośród 184 osób przebywających w Rybakach i Łańsku. Jak mówiła, procedury wydawania decyzji powinny zakończyć się w ciągu trzech miesięcy. "Staramy się, by otrzymali je jak najszybciej" - podkreśliła.

W grupie ewakuowanych z Ukrainy są 134 osoby posiadające Karty Polaka, potwierdzające przynależność do narodu polskiego. Pozostali, którzy nie potrafili udokumentować polskiego pochodzenia, ubiegają się o azyl w naszym kraju.

Zezwolenie na pobyt stały zrównuje cudzoziemca z obywatelem Polski we wszelkich uprawnieniach, z wyłączeniem praw politycznych. Oznacza, że ewakuowani z Ukrainy będą mogli legalnie mieszkać i pracować w Polsce. Posiadanie tego dokumentu może też im pomóc w uzyskaniu polskiego obywatelstwa.

W ośrodkach wypoczynkowych w Rybakach i Łańsku na Warmii mieszkają obecnie 184 osoby polskiego pochodzenia, które objęto programem adaptacyjnym przygotowującym do osiedlenia się w Polsce. Przez pół roku zapewniono im miejsca w ośrodkach i całodzienne wyżywienie. W tym czasie mają się zaaklimatyzować, załatwić formalności związane ze stałym pobytem, nauczyć języka i usamodzielnić.

Potem uchodźcy muszą się usamodzielnić. W znalezieniu pracy i mieszkania w Polsce pomaga im Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które uruchomiło bank ofert, gdzie swoje propozycje mogą kierować samorządy, osoby prywatne i przedsiębiorcy.

To już druga grupa uchodźców sprowadzonych przez polski rząd ze wschodniej Ukrainy z powodu trwającego tam konfliktu z prorosyjskimi separatystami. Ci, którzy przyjechali w styczniu ub. roku, znaleźli mieszkania i pracę, dzięki wsparciu samorządów i osób prywatnych z całego kraju. Starający się o przyjazd, musieli udokumentować polskie pochodzenie; co najmniej jedna osoba w rodzinie musiała legitymować się Kartą Polaka. (PAP)