Krzyż – niewielki, drewniany – zawisł nad wejściem w ratuszowej sali im. Karola Musioła najprawdopodobniej w środę wieczorem. Na czwartkowej sesji Rady Miasta stał się głównym tematem kuluarowych rozmów, tym bardziej, że żaden z klubów nie przyznał się do jego zawieszenia.

Gospodarz obiektu, prezydent Opola Ryszard Zembaczyński, pytany o sprawę przez dziennikarzy mówił, że wie o zawieszeniu krzyża, i że to inicjatywa radnych. Nie chciał jednak zdradzić, których.

Do zawieszenia krzyża nie przyznał się nikt z PO, z której wywodzi się Zembaczyński, z koalicyjnego klubu Razem dla Opola, ani z PiS-u - którego przedstawiciele nie ukrywali aprobaty dla zdarzenia.

Na koniec sesji pytanie w tej sprawie zadał oficjalnie prezydentowi radny SLD Lucjusz Bilik - chciał wiedzieć kto zawiesił krzyż i dlaczego w ten sposób, czyli bez uzgodnień.

W odpowiedzi Zembaczyński powiedział: „Mnie ten krzyż nie razi, przeciwnie – cieszę się, że jest. Powinien nas godzić, nie dzielić. Mimo że wiara to rzecz prywatna nie widzę przeszkód, by krzyż był. Modlić się tu na pewno nie będziemy”.

Bilik jednak nie ustępował i dopytywał, kto krzyż zawiesił. „Byłem przy tym, gdy go wieszano i jestem za tym, by tu wisiał” – odpowiedział Zembaczyński. "Poza tym wszyscy wychowaliśmy się w kulturze chrześcijańskiej, więc nie widzę przeszkód by taki symbol pojawił się na sali obrad” - dodał.

Wtedy zaoponował inny radny SLD, Adam Pieszczuk stwierdzając, że on się wychował w innej kulturze, jest ateistą, a idąc tropem wypowiedzi prezydenta na ratuszowej sali powinna się też pojawić Gwiazda Dawida. „Nie wiem czemu pan prezydent nie ma odwagi powiedzieć po prostu kto to zrobił” – skwitował Pieszczuk.

„Jeśli radnego Pieszczuka to usatysfakcjonuje to oświadczam: ja ten krzyż powiesiłem” – włączył się w wymianę zdań radny z Solidarnej Polski Michał Nowak.

Z nieoficjalnych informacji, z kręgów zbliżonych do PO wynika, że to właśnie radni Platformy, którzy w środę po południu mieli w ratuszu spotkanie klubu, odpowiadają za zawieszenie krzyża.

Szef klubu PO w radzie miasta Zbigniew Kubalańca w rozmowie z PAP potwierdzić tego jednak nie chciał. Według niego, była to inicjatywa w sumie kilkunastu radnych z kilku klubów.

„Radni zgłosili się z takim wnioskiem do prezydenta, ten wyraził zgodę na zawieszenie i krzyż się pojawił” – wyjaśnił Kubalańca. I dodał: „Wcześniej pojawiały się pomysły uchwał w tej sprawie. Ale te z pewnością wzbudziłyby niepotrzebne dyskusje. Może w ten sposób kłótni uda się uniknąć” – podsumował.