Podlaskie to, jak dotąd, jedyny region w Polsce, gdzie wystąpił wirus Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF). Od lutego 2014 roku, kiedy to wykryto pierwszy w Polsce przypadek ASF, w Podlaskiem potwierdzono 32 przypadki tej choroby u dzików (w sumie chodzi o ok. 60 sztuk tych zwierząt) oraz trzy ogniska ASF u świń.

Wykrycie wirusa skutkuje różnymi ograniczeniami. M.in. czasowo nie można było polować na dziki. Rolnicy protestują od miesięcy podnosząc, że dziki, których jest dużo, niszczą uprawy kukurydzy, a koła łowieckie wypłacają odszkodowania nieadekwatne do strat.

Powołane wskutek tych protestów komisje oceniły, że szkody przekraczają 7 mln zł. Rząd przyznał rolnikom pomoc, ale wielu z nich nie spełniło stawianych warunków. W efekcie spośród ponad 4 tys. poszkodowanych ponad 600 dostało jedynie pomoc za pośrednictwem ARiMR.

Przed tygodniem, w czasie spotkania z rolnikami w Białymstoku, minister rolnictwa Marek Sawicki zapowiedział złożenie, na posiedzeniu Rady Ministrów, wniosku o depopulację dzików w Podlaskiem. Kilka godzin później na konferencji w Warszawie sprecyzował, że to marszałek województwa podlaskiego musi wystąpić do sejmiku o zgodę na całkowitą depopulację dzików na terenie woj. podlaskiego.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, to właśnie sejmik może podjąć decyzję o odstrzale, gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym także gospodarki łowieckiej. W ustawie jest mowa o "działaniach mających na celu ograniczenie populacji".

Według zapowiedzi zarządu województwa podlaskiego, projekt uchwały ma być gotowy na sesję sejmiku planowaną na 23 lutego. Zanim trafi do rąk radnych, ma być opiniowany m.in. przez Polski Związek Łowiecki i regionalną radę ochrony przyrody.

Już teraz jednak coraz więcej osób i instytucji mówi, że depopulacja nie jest rozwiązaniem problemu ASF. "W opinii Ministerstwa Środowiska całkowita depopulacja dzików na terenie Podlasia - m.in. ze względu na bardzo prawdopodobną migrację dzików zarażonych wirusem ASF z sąsiednich terenów, np. z Białorusi - może okazać się nieskuteczną metodą walki z afrykańskim pomorem świń" - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka resortu Katarzyna Pliszczyńska.

Wicedyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Marek Masłowski powiedział w poniedziałek PAP, że Lasy Państwowe, Polski Związek Łowiecki, Podlaska Izba Rolnicza oraz Instytut Biologii Ssaków PAN w Białowieży przygotowują wspólne stanowisko, które przedstawią w najbliższych dniach zarządowi województwa. Była o tym mowa na piątkowym spotkaniu w RDLP w Białymstoku.

Przedstawiciele tych instytucji mają podnieść wspólnie, że depopulacja jest "niewykonalna". "Szczegóły stanowiska z konkretnymi wnioskami będą jeszcze uzgadniane" - zaznaczył Masłowski.

"Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że sporą część tego terenu, który obecnie znajduje się w strefie z ograniczeniami i w strefie ochronnej (w związku z ASF - PAP) jest w parkach narodowych, rezerwatach, gdzie absolutnie nie ma mowy o prowadzeniu jakichkolwiek polowań" - powiedział Masłowski.

"Więc trudno mówić o depopulacji na pozostałym terenie, kiedy ten teren może być zasiedlony przez dziki bytujące na obszarach chronionych, ale też takie, które mogą przyjść z zewnątrz. Musielibyśmy objąć depopulacją naprawdę ogromny obszar, żeby uzyskać efekt zbliżony do depopulacyjnego. To jest rzecz niewykonalna" - dodał.

 

Według Masłowskiego istotniejsze od mówienia o depopulacji jest raczej doprowadzenie do tego, by np. polowania były skuteczniejsze, a plany łowieckie - w pełni realizowane. "Nie rzucajmy haseł takich, które są trudne do wykonania albo wręcz niemożliwe" - podkreślił.

Prezes Podlaskiej Izby Rolniczej Grzegorz Leszczyński powiedział PAP, że nie o nazewnictwo działań chodzi, ale o to, żeby "ograniczyć" liczebność dzików w Podlaskiem. "Tego chcą rolnicy i to izba popiera" - powiedział Leszczyński. (PAP)