Jak wynika z danych Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego - opartych na przekazywanych przez gminy sprawozdaniach - na koniec 2015 r. w regionie działały 44 instytucje opieki nad dziećmi do 3 lat - 36 żłobków i 8 klubów dziecięcych, w 18 ze 102 gmin województwa. Ok. połowa z nich to placówki niepubliczne.

To trzy razy więcej gmin niż w 2012 r. - wówczas 18 placówek opieki nad dziećmi działało tylko w sześciu największych miastach województwa. Liczba miejsc dla dzieci w tych ośrodkach wzrosła z 775 w 2012 r. do 1523 w 2015 r.

Większość z nich zorganizowano w ramach rządowego programu MALUCH - dzięki dotacjom z niego w woj. świętokrzyskim w latach 2011-2015 utworzono 625 nowych miejsc w publicznych i prywatnych żłobkach i klubach dziecięcych.

Większość gmin woj. świętokrzyskiego to gminy małe, wiejskie lub wiejsko-miejskie, o dużym bezrobociu, zamieszkiwane przez wielopokoleniowe rodziny – stąd nawet gdy rodzice idą do pracy, łatwo o opiekę nad maluchem, którą sprawują dziadkowie lub bezrobotny rodzic. Zapotrzebowanie na instytucjonalną opiekę nad najmłodszymi występuje w większych miastach województwa.

Najwięcej żłobków i klubów dziecięcych jest w miastach, m.in. Kielcach, Ostrowcu Św., Skarżysku-Kamiennej, Starachowicach, Sandomierzu, Busku-Zdroju. Funkcjonują także w małych samorządach – najwięcej, w położonych wokół Kielc gminach: Daleszyce, Łopuszno, Masłów, Morawica i Piekoszów.

Największą grupę podopiecznych z żłobkach i klubach, tworzą dzieci w wieku od 2 do 3 lat. W 2015 r. było to 650 maluchów, czyli 57 proc. ogółu dzieci.

Samorządowy żłobek w Sandomierzu uruchomiono w 2015 r., dzięki wsparciu programu MALUCH. Gmina otrzymała 124 tys. zł na wyposażenie i zatrudnienie opiekunów w żłobku utworzonym przy Przedszkolu nr 5. Stworzono tam m. in. dedykowany najmłodszym plac zabaw i specjalne toalety. Grupa żłobkowa liczy 20 dzieci, najmłodsze w momencie przyjęcia miało dziewięć miesięcy, najstarsze – 1,5 roku.

Jak mówiła PAP asystent burmistrza Sandomierza Katarzyna Zioło, w tym roku gmina planowała utworzyć nową grupę żłobkową – w kolejce na przyjęcie oczekuje 15 dzieci – ale w budynku przedszkola trzeba zapewnić miejsce dla trzylatków. „Wiemy na pewno, że w lewobrzeżnej części Sandomierza w przyszłym roku musi być taka grupa, bo jest duże zapotrzebowanie wśród mieszkańców na jej utworzenie” - podkreśliła.

Zioło dodała, że w tym roku samorząd dostał o połowę mniejszą dotację z programu MALUCH niż w ubiegłym. Obecnie samorząd wydaje miesięczne na utrzymanie w żłobku jednego dziecka 250 zł, a rodzic dopłaca taką samą kwotę.

W podkieleckiej gminie Piekoszów samorządowe przedszkole, powstałe i utrzymywane początkowo dzięki funduszom unijnym, działa od 2013 r. Rodzice za pełny miesiąc opieki płacą 120 zł. Gmina do placówki z 24 miejscami opieki, dopłaca rocznie 500 tys. zł. „W naszej gminie jest dużo młodych małżeństw z małymi dziećmi, więc jest zapotrzebowanie na żłobek. Dlatego w tym roku powiększamy liczbę oddziałów. Dostaliśmy dofinansowanie z programu MALUCH i stworzymy 16 kolejnych miejsc opieki nad dziećmi” – powiedział PAP wójt Piekoszowa, Zbigniew Piątek.

Dodał, że także rodzice dzieci z innych gmin chcieliby zostawiać dzieci w piekoszowskiej placówce. „Jeżdżą oni przez Piekoszów do pracy do Kielc i pytają, czy jest taka możliwość. Ale chcemy w pierwszej kolejności zabezpieczyć mieszkańców naszej gminy – za mało jest miejsc, a za dużo potrzebujących” – ocenił Piątek.

W Skarżysku-Kamiennej w 2011 r. w ramach programu MALUCH w powstały trzy żłobki, oferujące 78 miejsc oraz klub dziecięcy z ośmioma miejscami. Jak poinformowała rzeczniczka magistratu Izabela Szwagierek, obecnie na listach rezerwowych obu placówek jest wpisanych 21 dzieci.

W II półroczu ub.r. miesięczny koszt pozostawiania dziecka w skarżyskim żłobku wynosił 874 zł. Z tego - za pobyt 636 zł (gmina - 205 zł, rodzice – 132 zł, program MALUCH - 299 zł), a za wyżywienie – 238 zł (gmina - 78 zł, rodzice - 95 zł, program MALUCH - 65 zł). „Opłaty rodziców za pobyt dzieci w żłobku są stosunkowo niskie, z uwagi na udział samorządu w rządowym projekcie” – oceniła Szwagierek.

Najwięcej miejsc opieki nad małymi dziećmi funkcjonuje w Kielcach Na terenie miasta jest 16 żłobków: 5 miejskich, jeden zakładowo–samorządowy, prowadzony przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie (trafiają tu w pierwszej kolejności dzieci mieszkających w Kielcach pracowników tej instytucji), 10 niepublicznych i jeden klub dziecięcy.

Łącznie oferują one 770 miejsc, w tym samorządowe – 555. Na listach rezerwowych pozostaje obecnie 150 dzieci.

Dowiedz się więcej z książki
Ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech. Komentarz
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

„Opieką nad dziećmi w wieku do 3 lat w mieście objęte jest około 18 proc. populacji przy średniej krajowej 8 proc., co stawia Kielce pod względem zabezpieczenia opieki na poziomie dużych ośrodków kraju” - ocenił w rozmowie z PAP Andrzej Włoch z Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu kieleckiego magistratu.

W budżecie miasta na 2016 r., na bieżącą działalność żłobków samorządowych zarezerwowano 10 mln zł. Koszt utrzymania dziecka w żłobku miejskim w Kielcach wynosi ok. 1230 zł. Rodzice płacą miesięcznie 100 zł za pobyt oraz 5,50 zł dziennie za wyżywienie (maksymalnie 126,50 zł miesięcznie). Maksymalna miesięczna oplata wynosi 226,50 zł. i podobnie jak w Skarżysku, należy do najniższych w kraju. Dla porównania, wysokość opłat w żłobkach niepublicznych miasta to 400-800 zł.

Kielce od początku funkcjonowania programu MALUCH w 2011 r., korzystają z jego funduszy - zarówno ze środków na adaptację i remont pomieszań na potrzeby utworzenia grup żłobkowych jak i zapewnienie funkcjonowania placówek. Co roku w mieście powstaje ponad 20 nowych miejsc opieki dla maluchów. W tym roku w planach jest rozbudowa dwóch żłobków i stworzenie w nich dodatkowych miejsc dla 60 dzieci.

W ocenie wiceprezydenta Kielc Andrzeja Syguta, liczba żłobków w Kielcach jest wystraczająca. Przypomniał, że to jedynie „instytucja zastępcza” dla rodziców, którzy nie są w stanie zapewnić małemu dziecku opieki w domu. „Trzeba o tym trzeba mówić i wiedzieć. Chodzi o to, że w ostatnich latach wszyscy traktują żłobek jako instytucję z wychowawczego i opiekuńczego punktu widzenia bardzo dobrą - tak nie jest. W tym wieku najlepszy jest dom” – podkreślił Sygut.

Jak dodał, samorządy które powinny zapewniać miejsca opieki, byłby w lepszej sytuacji, gdyby pojawiły się stabilne przepisy określające pobyt dzieci w przedszkolu. „Ideał będzie wtedy, kiedy rozstrzygnięta zostanie kwestia wieku przedszkolaka - czy dziecko jest nim od początku 3 do 5 roku życia, czy do końca 6 roku życia” – argumentował, wskazując że wówczas w przedszkolach znalazłoby się miejsce dla dzieci w wieku 2,5 roku. (PAP)