Spotkanie szefowej rządu w Słupsku związane było z prośbą o bezzwrotną pomoc finansową, z którą zwrócił się do niej Biedroń po tym, gdy sąd arbitrażowy nakazał w połowie czerwca wypłacenie przez miasto 24,5 mln zł firmie, która budowała Aquapark.

Premier podkreśliła na konferencji prasowej po spotkaniu z Biedroniem, że rozumie jego sytuację i ma świadomość, że boryka się on z problemami finansowymi, które powstały zanim został prezydentem Słupska.

Zaznaczyła, że sobotnia rozmowa była bardzo dobra, bo bardzo konkretna, Biedroń był do niej przygotowany i miał kilka konkretnych punktów, w których oczekuje pomocy.

"To nie jest takie łatwe - że przyjazd premiera spowoduje, że problemy przestaną istnieć, ale umówiliśmy się na bardzo konkretną współpracę w tym obszarze, pomocowym oczywiście" - powiedziała Kopacz.

Szefowa rządu poinformowała, że po powrocie do Warszawy spotka się z ministrami i "będzie rozpatrywać różne warianty". "A podejrzewam, że w przyszłym tygodniu prezydent (Biedroń) ze swoim wiceprezydentem - kobietą - przyjedzie do mnie do Warszawy i będziemy próbowali wyjść z tej pułapki" - dodała szefowa rządu.

Biedroń podziękował Kopacz za spotkanie. "Dzisiaj Słupsk nie jest wyjątkiem, a marginalizowanych miejsc jest sporo" - podkreślił. Wyraził zadowolenie, że premier wyruszyła do średnich i mniejszych miast i że swoją podróż rozpoczęła właśnie od Słupska.

"Tutaj potrzebne są, także w Słupsku, rozwiązania systemowe w zakresie zrównoważonego rozwoju miast średniej i małej wielkości, bo metropolie rozwijają się dynamicznie, a takiej szczególnej atencji, także w nowej unijnej perspektywie finansowania, potrzebują te małe i średnie miasta" - dodał. "My wcale nie jesteśmy gorsi w Słupsku, Sieradzu, Legnicy czy Świdnicy, które nie są metropoliami, ale tutaj też żyją ludzie" - mówił.

Kopacz zapowiedziała, że będzie odwiedzała byłe miasta wojewódzkie - jak Sieradz czy Radom - i będzie starała się systemowo rozwiązywać ich problemy. Premier podkreśliła, że będzie szczególnie wspierać tych, którzy "autentycznie chcą zrobić coś dla swoich mieszkańców, dla swojej małej ojczyzny".

Powiedziała, że "umówiła się też na spotkanie w Warszawie z bardzo wyjątkową osobą". "To jest wójt gminy Smołdzino, która jest wyjątkowo biedną gminą" - mówiła.

"Powiem po ludzku, jak widzę ich zapał, ich energię, ich pomysły i chęć naprawienia tej sytuacji, to grzechem byłoby do tej energii i zapału podejść zupełnie obojętnie" - tłumaczyła. "Takich ludzi, którzy chcą autentycznie coś zrobić dla swoich mieszkańców, dla swojej małej ojczyzny, należy w sposób szczególny traktować" - podkreśliła szefowa rządu.

Pytana przez dziennikarzy o konkretną pomoc dla Słupska odpowiedziała, że "to nie jest prosta sprawa, tzn. premier nie przyjeżdża jak święty Mikołaj, nie wyciąga z (...) tego woreczka tych milionów". "Ale chcę na pewno pomóc; ta pomoc na pewno nie będzie pomocą bezpośrednią premiera rządu, bo to nie premier jest dysponentem budżetu, ale na pewno będę rozmawiać ze wszystkimi ministrami po to, żeby wesprzeć działania, które widzę" - tłumaczyła.

"Chciałabym być takim gospodarzem tego kraju, który nie rozdaje tylko dlatego, że ktoś napisał list (...) tylko dlatego, że widzę starania i potrzeby" - dodała.

Zapewniła, że będzie chciała pomóc m.in. w sprawie remontu 120 mieszkań komunalnych w Słupsku, na które czeka ok. tysiąca osób. Zadeklarowała też, że - wraz z Biedroniem oraz z zarządem polskich kolei - będzie rozmawiać na temat budowy drugiej nitki linii kolejowej z Gdyni do Słupska. Poinformowała też, że "chce pomóc prezydentowi, żeby w Słupsku powstała Wyższa Szkoła Zawodowa, bardzo konkretnie wyprofilowana".

Odnosząc się do budowy Aquaparku w Słupsku już po konferencji, Kopacz powiedziała, że "z tym już nic nie da się zrobić; to zbyt daleko poszło". "Nieprzemyślana inwestycja, a poza tym zero zabiegania o to, żeby pieniądze spoza budżetu miasta pozyskać, środki europejskie - tego tu nie było"- tłumaczyła dziennikarzom.

Wychodząc po konferencji premier przyznała, że "jako młoda dziewczyna, jako harcerka, kilka razy przyjeżdżała na wakacje do Rowów (niedaleko Słupska)".

Kilkanaście dni temu Biedroń zwrócił się do Kopacz z prośbą o bezzwrotną pomoc finansową, po tym jak sąd arbitrażowy nakazał w połowie czerwca wypłacenie przez miasto 24,5 mln zł firmie, która budowała Aquapark. Inwestycja rozpoczęła się w maju 2011 r. i miała powstać do czerwca 2012 r. Budowa, na którą samorząd dostał dotację unijną, przedłużała się jednak, a w styczniu 2013 r. wstrzymano ją całkowicie: ratusz zerwał umowę z wykonawcą z powodu opóźnień. W środę prawnicy reprezentujący miasto poinformowali, że sąd wstrzymał bezterminowo wykonanie wyroku sądu arbitrażowego. Postanowienie o wstrzymaniu egzekucji jest nieprawomocne i firma Termochem, której samorząd miał wypłacić pieniądze, może się od niego odwołać.

Z Warszawy na Pomorze premier przyjechała w sobotę pociągiem. Poinformowała, że podróży pociągiem w kampanii wyborczej będzie więcej. "+Kolej na Ewę+ - tak to sobie wymyśliliśmy" - mówiła Kopacz na Dworcu Centralnym w Warszawie przed odjazdem do Sopotu. W kurorcie szefowa rządu odwiedziła targ śniadaniowy i spacerowała po sopockim "monciaku". (PAP)