"We wszystkich państwach strefy euro dotkniętych przez kryzys wewnętrzne systemy polityczne uległy rozczłonkowaniu, a rządzące partie stanęły w obliczu rosnącej siły ruchów populistycznych. Jednak tylko w kilku z nich rozbicie dotychczasowego systemu przebiegało tak dramatycznie jak w Hiszpanii" - podkreśla londyński dziennik w komentarzu redakcyjnym.

"FT" przypomina, że przez dziesięciolecia władzę sprawowały dwa główne ugrupowania - konserwatywna Partia Ludowa (PP) i Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE). "Jednak regionalne i samorządowe wybory z zeszłego weekendu pokazują, że kraj zmierza w kierunku okresu niepewności, w którym dwie główne siły muszą się zmierzyć z nowymi rywalami" - podkreśla dziennik. Przypomina także, że po przeliczeniu głosów stwierdzono, iż żadne ugrupowanie nie ma większości w którymkolwiek z 13 regionów kraju.

"FT" dodaje, że wyniki głosowania do władz regionalnych są rozczarowujące dla rządzącej PP i premiera Mariano Rajoya. Jego gabinet przez ostatnie cztery lata wykonał ciężką pracę w walce ze skutkami kryzysu i doprowadził m.in. do wzrostu gospodarczego oraz poprawy nastrojów konsumenckich. Jednak nie uporał się z jednym z największych problemów - wysokim bezrobociem, które wynosi obecnie 23 proc. Na poparciu dla PP odbiły się także skandale korupcyjne - dodał londyński dziennik. Choć partia szefa rządu pozostaje po ostatnich wyborach najpopularniejszym ugrupowaniem w kraju to jednak jej wynik pokazuje, iż "premier zlekceważył gniew Hiszpanów wywołany skandalami korupcyjnymi i musi włożyć więcej wysiłku w poprawę istniejącego stanu rzeczy".

Opisując sytuację na hiszpańskiej scenie politycznej "FT" zwraca uwagę na wzrost poparcia skrajnie lewicowego ugrupowania Podemos i centrowego Ciudadanos. To właśnie one zdobywają popularność kosztem dotychczasowych hegemonów politycznych.

W związku ze zbliżającymi się wyborami do parlamentu Hiszpanii wszystkie partie "muszą zmierzyć się z komplikującą się sytuacją polityczną w kraju". "Skoro Hiszpania zmierza w stronę potencjalnie nierozstrzygniętych wyborów parlamentarnych wszystkie partie, zarówno te stare jak i nowe, muszą pokazać dojrzałość we wzajemnych stosunkach. Podemos i Ciudadanos jako potencjalne siły rozdające karty muszą zdecydować czy potrafią być ugrupowaniami odpowiedzialnymi i zdolnymi do rządzenia czy też są tylko ruchami protestu" - podsumowuje "Financial Times". (PAP)