"Środowisko adwokackie od dawna alarmowało, jakie zagrożenia niesie niedookreślenie przepisów pozwalających na szeroką inwigilację obywateli" - mówił otwierając konferencję prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Andrzej Zwara.

Prezes Krajowej Izby Radców Prawnych Dariusz Sałajewski, również podkreślając doniosłość tej kwestii przypomniał, że 10 grudnia jest obchodzony od lat jako Światowy Dzień Praw Człowieka, a w tym roku także jako Europejski Dzień Prawnika. "Prawnicy to armia o typowo obronnej doktrynie - doktrynie obrony praw człowieka" - dodał Sałajewski uzasadniając, czemu na temat pierwszej konferencji wybrano właśnie temat retencji danych.

10 grudnia jest obchodzony jako Europejski Dzień Prawnika po raz pierwszy. Święto proklamowała Rada Stowarzyszeń i Adwokatur Europejskich (CCBE), zrzeszająca 45 organizacji prawniczych (a w nich - milion prawników) z krajów Rady Europy. Pod koniec listopada CCBE na swą przewodniczącą wybrała mec. Marię Ślązak, która swą kadencję rozpocznie 1 stycznia.

Czytaj: Konferencje i lekcje w szkołach w "Dniu Prawnika">>>

"Naszą organizację zaalarmowały rewelacje Edwarda Snowdena o masowym nadużywaniu przez służby dostępu do prywatnych danych. Służby śledzące dane uzyskują informacje wymieniane między obywatelami a prawnikami. To powoduje erozję zaufania biznesu i obywateli do praworządności i do wymiaru sprawiedliwości. Domagamy się jednolitego standardu ochrony komunikacji między obywatelami i prawnikami we wszystkich krajach" - mówiła mec. Ślązak.

W lipcu polski Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie niejednogłośnie zakwestionował niektóre podstawy prawne kontroli operacyjnej, m.in. brak niezależnej kontroli pobierania billingów przez służby, brak zasad niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego. Niekonstytucyjne przepisy stracą moc po 18 miesiącach. Nad nowymi przepisami pracuje zespół w MSW pod kierunkiem wiceministra Grzegorza Karpińskiego.

O retencji danych w praktyce organów ścigania mówił prok. Piotr Kosmaty z Krakowa. Wskazywał, że dla prokuratora zwalczającego grupy przestępcze najważniejszy jest kompromis między ochroną praw człowieka a dobrem wymiaru sprawiedliwości. "Wiemy, że dane telekomunikacyjne pozwalają wnikać głęboko w prywatność, a nawet intymność każdego człowieka. Dziwi mnie obecna aktywność ustawodawcy, który - mimo orzeczeń polskiego TK i Trybunału UE kwestionujących przepisy o retencji danych - uchwala nowelizacje, odwołujące się do tych zakwestionowanych przepisów. A w pierwszej kolejności powinien doprowadzić do zmiany przepisu zakwestionowanego" - mówił.

B. funkcjonariusz UOP, obecnie niezależny ekspert Piotr Niemczyk powiedział, że jeśli chce się poważnie walczyć z przestępczością, trzeba pobierać jeszcze więcej danych. "Jak bez dostępu do danych telekomunikacyjnych zwalczać stalking?" - pytał. Według niego często zresztą jest tak, że te same dane pobierane są dwa razy, na etapie służb i potem w prokuraturze - stąd te 2 miliony zapytań o dane, co podaje statystyka.

"Przepisy należy doprecyzować i doregulować, ale to, że dziś nie są one doprecyzowane nie oznacza, że dochodzi tu do jakichś gigantycznych nadużyć" - ocenił. Jak mówił, czasem do rozbicia jednej grupy trzeba pobrać kilkanaście tysięcy danych. A według danych CBŚ i ABW w Polsce jest ok. tysiąca grup przestępczych - większych i mniejszych. "Największa część to grupy zajmujące się przemytem. Przypadki, że +na rynku+ krążą pogłoski o jakichś tajnych danych do zdobycia, są sporadyczne. Niektóre zresztą to oszustwo" - dodał.

Jak mówił kolejny panelista, sędzia Igor Tuleya, w ustawach policyjnych brak przepisów określających możliwość i sposób wprowadzenia do procesu danych uzyskanych metodą operacyjną. "Jak wykorzystywać w postępowaniu sądowym takie dane jako dowody? Nie ma praktyki sądowej. Możliwe są chyba dwa poglądy: nie można ich wykorzystać, bo ustawodawca pominął taką możliwość i nie wyraził jej wprost lub w sposób ukryty. A druga opcja: na wykorzystanie tych danych pozwala funkcjonalna wykładnia prawa - to zaś oznaczałoby, że dane zbierałby po raz trzeci sąd na etapie swojego postępowania" - powiedział.

Tuleya postawił też pytania wymagające odpowiedzi ustawodawcy: czy kiedy obchodzi się zakaz dowodowy uzyskując jakieś dane, sąd lub prokurator powinien je niszczyć i ponownie występować o to samo? Co z sytuacją dotyczącą tajemnicy dziennikarskiej, kiedy dziennikarz ujawnia dane objęte tajemnicą, gdy i dziennikarz i jego informator popełniają przestępstwo?

Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon podkreślił, że nie twierdzi, iż polskie służby mają tak samo szeroki dostęp do prywatności obywateli jak służby amerykańskie - o czym mówił Snowden. "Ale do dziś nikt z polskich władz lub służb nie odniósł się do tego publicznie. Nasza fundacja starała się na drodze sądowej uzyskać tę informację, ale nie jest to łatwe, a w niektórych miejscach - wręcz niemożliwe" - powiedział.

Zgodził się z Moniką Krasińską z biura GIODO, że szeroki dostęp do danych telekomunikacyjnych pozwala zbudować szczegółowy profil osoby inwigilowanej, wnikający w jej intymność, a nawet przewidujący przyszłe zachowania. "Są różne dane - geolokalizacja, dane medyczne, billingi. Goni nas czas, kadencja Sejmu dobiega końca w przyszłym roku. Jeśli nie uda się uchwalić nowej ustawy, będzie to nieodpowiedzialnością" - podkreślił Klicki.

Dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka apelował, by nie kończyć tematu zmian w prawie o retencji danych na nowelizacji ustawy. "Musi powstać poważny i kompleksowy organ nadzoru nad służbami specjalnymi. Czy w Polsce jest instytucja, która mogłaby w razie potrzeby przeprowadzić śledztwo dotyczące służb specjalnych, jak komisja senatu USA, która badała sprawę więzień CIA i przygotować taki raport, jak ten opublikowany wczoraj? Nie wydaje mi się, przy dzisiejszym poziomie sporu politycznego. Taki organ powinien być niezależny od rządu. Mogą być w nim politycy, ale nie tylko. Powinni być eksperci wiedzący o co pytać i jak weryfikować działalność służb. Mogliby być i naukowcy i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego - może adwokatury?" - mówił.

Ocenił zarazem, że trudno będzie stworzyć rozwiązania prawne pozwalające sądom na uprzednią kontrolę retencji danych. "Raczej będzie to kontrola następcza, sprawozdawczo-wybiórcza" - dodał.

"Proces legislacyjny nie może się toczyć bez nas. Powinien przebiegać szybko i doprowadzić do jak najszybszego uchwalenia prawa, które uzdrowi sytuację" - podsumowała debatę mec. Dominika Stępińska-Duch, przewodnicząca polskiej delegacji w CCBE. (PAP)

wkt/ pz/