Projekt stanowiska, przygotowany przez MSW, ogłoszono właśnie na stronach internetowych resortu. W lipcu Senat wniósł do Sejmu własny projekt nowelizacji kilku ustaw, który ma wykonywać wyrok TK z 2014 r. co do częściowej niekonstytucyjności zasad pobierania billingów i kontroli operacyjnej prowadzonej przez służby specjalne. Obecnie nad projektem pracuje Sejm, który skierował go do komisji.

Czytaj: Inwigilacja pod jeszcze słabszą kontrolą?>>>

"Projekt wpisuje się w założenia demokratycznego państwa prawa, zapewniając z jednej strony niezbędne instrumenty organom ścigania, w celu skutecznego zapobiegania i zwalczania przestępstw, z drugiej zaś strony uwzględnia słuszne postulaty formułowane głównie przez organizacje i instytucje ochrony praw człowieka, dotyczące potrzeby uznania określonych czynności za środek wyjątkowy, którego stosowanie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy inne środki okazały się bezskuteczne" - głosi projekt stanowiska rządu.

Przedstawiono w nim zarazem kilkanaście możliwych poprawek. Najważniejsza dotyczy tego, by definicję kontroli operacyjnej uzupełnić o "podsłuch lub podgląd miejsc" oraz o "korespondencję przesyłaną drogą elektroniczną". Senat zapisał, że kontrola operacyjna polega wyłącznie na: podsłuchu rozmów przy użyciu środków technicznych, podsłuchu i podglądzie pomieszczeń i osób poza miejscami publicznymi, kontroli korespondencji, nadzorze elektronicznym osób, miejsc i przedmiotów oraz środków transportu.

Mariusz Krzysztofek
Ochrona danych osobowych w Unii Europejskiej>>>

W projekcie stanowiska rządu napisano także, że wątpliwości wzbudza przyznanie Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego kompetencji wyrażania zgody na inwigilację parlamentarzystów i prezydenta RP. "Propozycja ta nie odpowiada pozycji prawno-ustrojowej Pierwszego Prezesa SN oraz nie jest skorelowana z innymi jego uprawnieniami, wśród których trudno doszukać się zadań w zakresie wydawania rozstrzygnięć przynależnym sądownictwu powszechnemu" - głosi projekt stanowiska. Pierwsza prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf oświadczyła niedawno, że nie chce być organem wydającym zgodę na inwigilację parlamentarzystów i prezydenta RP. Uważa ona taki zapis za niekonstytucyjny.

Inne poprawki rządu miałyby mieć charakter doprecyzowujący i redakcyjny.

W 2014 r. TK orzekł, że niekonstytucyjne są: część podstaw prawnych kontroli operacyjnej; brak niezależnej kontroli pobierania billingów przez służby i brak zasad niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego (np. adwokatów czy dziennikarzy). W ustawach o ABW, CBA i SKW za niekonstytucyjny uznano brak obowiązku niszczenia danych zgromadzonych podczas inwigilacji, które okazały się nieprzydatne. TK nakazał też określić maksymalny czas trwania czynności operacyjnych wobec jednostki, która w rozsądnym czasie po ich zakończeniu powinna być o nich informowana, bo ma prawo do poddania ich legalności sądowej kontroli. TK odroczył wejście wyroku w życie na 18 miesięcy (nowe prawo musi wejść w życie w lutym 2016 r.; inaczej zabraknie podstaw dla działań służb - PAP).

Projekt senatorów (nie będzie oddzielnego projektu rządowego) precyzuje przesłanki stosowania kontroli operacyjnej i dostępu do danych telekomunikacyjnych. Inna propozycja stanowi, by maksymalny okres stosowania kontroli operacyjnej przez policję, SG, wywiad skarbowy i ŻW wynosił 18 miesięcy. Ze względu na specyfikę zadań ABW, AW, SKW, SWW i CBA ograniczenia takiego nie proponuje się wobec tych służb - ich kontrola operacyjna mogłaby być przedłużana przez sąd na następujące po sobie okresy, z których żaden nie mógłby trwać dłużej niż 12 miesięcy.

Dziś dziesięć służb uprawnionych jest do dostępu do billingów, czyli danych telekomunikacyjnych: informacji, czyj jest numer telefonu komórkowego, wykazów połączeń, danych o lokalizacji telefonu i numeru IP komputera. Służby sięgają dziś po nie w każdej niemal sprawie, bez względu na wagę przestępstwa - czego nie kontroluje sąd, jak przy podsłuchach. Senacki projekt proponuje, by kontrolę nad uzyskiwaniem billingów sprawowały sądy. Mogłyby one sprawdzać post factum zasadność pobierania billingów - dostawałyby od służb odpowiednie sprawozdania i mogłyby występować do nich o materiały zarówno uzasadniające tę czynność, jak i obrazujące jej efekty. Kontrola uprzednia dotyczyłaby tylko zawodów zaufania publicznego.

Według Senatu billingi mogłyby być pobierane tylko wtedy, gdy inne metody zawiodą oraz przy przestępstwach ściganych z oskarżenia publicznego. Projekt określa także zasady weryfikacji i niszczenia danych telekomunikacyjnych zbędnych dla postępowania. Senat chce też, by kontrolą sądową objąć też udostępnianie danych identyfikujących podmiot korzystający z usług pocztowych oraz dotyczących faktu, okoliczności świadczenia tych usług lub korzystania z nich.

Projekt jako niewystarczająco wypełniający wyrok TK skrytykowały organizacje pozarządowe. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Panoptykon podnoszą m.in. brak niezależnej instytucji do kontroli nad tajnymi służbami (kilka lat temu rząd przedstawił taki projekt, ale prace nad nim nie ruszyły). HFPC podkreślała, że nie jest jasne, czy projekt zezwala służbom na używanie programów szpiegowskich umożliwiających monitorowanie komputerów i telefonów.(PAP)