"Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej informuje, że do chwili obecnej w ramach 19 rezerwacji na częstotliwości rozdysponowane w ramach aukcji LTE, podmioty biorące udział w aukcji wpłaciły kwotę 7 128 270 000 zł" - głosi piątkowy komunikat UKE.

Mimo że NetNet nie wpłaci ponad 2,05 mld zł zadeklarowanej kwoty, zdaniem minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej, wpływy do budżetu nie są zagrożone, ponieważ za te częstotliwości chętnie zapłaci jeden z pozostałych operatorów. "Te częstotliwości wracają do puli i może się o nie ubiegać następny w kolejności operator - T-Mobile z ofertą 2,02 mld zł. Oznacza to, że brakujące 2 mld zł wpłyną do kasy państwa, ponieważ T-Mobile deklarował jednoznacznie chęć odebrania tych częstotliwości. Przypuszczam, że wszystko dobrze się skończy, ponieważ tym razem będą to podmioty, które faktycznie chcą tych częstotliwości" - mówiła PAP w miniony weekend.

W wyniku prowadzonej od lutego 2015 r. przez Urząd Komunikacji Elektronicznej aukcji częstotliwości LTE, pięciu spośród sześciu operatorów telekomunikacyjnych biorących w niej udział (Orange Polska, Polkomtel, T-Mobile Polska, Play, Emitel oraz NetNet, czyli spółka syna Heronima Ruty, współpracownika Zygmunta Solorza-Żaka) wylicytowało łącznie 5 bloków częstotliwości z zakresu częstotliwości 800 MHz i 14 bloków z zakresu 2,6 GHz.

Rzecznik UKE Artur Koziołek przypomniał w komunikacie, że 25 stycznia Prezes UKE wydał 19 decyzji w sprawie rezerwacji częstotliwości, będących przedmiotem aukcji, której wyniki ogłoszono 19 października 2015 r.

"Częstotliwości z tzw. osiemsetki stanowią zasoby unikatowe. Pozwalają one na zapewnienie +tego samego+ co inne częstotliwości, np. z pasm 1800 MHz, czyli szerokopasmowego dostępu do Internetu, ale na zupełnie innych terenach. Są to tzw. +częstotliwości pokryciowe+, które pokryją zasięgiem olbrzymie, trudno dostępne powierzchnie kraju, tam gdzie mieszkańcy obecnie nie mają dostępu do szybkiego Internetu" – przypomniała, cytowana w komunikacie, szefowa UKE Magdalena Gaj.

"Dzięki tym decyzjom na rynek trafi 190 MHz nowych częstotliwości, które pozwolą zapewnić każdemu dostęp do szybkiego Internetu, zarówno na terenach zurbanizowanych, jak i na obszarach pozamiejskich. Przydział częstotliwości z pasm 800 MHz i 2,6 GHz skutkuje możliwością dostarczenia usług szerokopasmowego bezprzewodowego dostępu do Internetu na obszary, na których poziom dostępności tych usług jest najniższy, lub na których takie usługi nie są świadczone wcale" - głosi komunikat.

UKE wcześniej podawał, że telekomy, na rzecz których dokonano rezerwacji częstotliwości, zgodnie ze zobowiązaniami podjętymi w aukcji LTE, są zobowiązane do rozpoczęcia wykorzystywania częstotliwości i komercyjnego zaoferowania usług w terminie 12 miesięcy od daty doręczenia rezerwacji częstotliwości z pasma 800 MHz, oraz nie później niż w terminie 36 miesięcy od daty doręczenia rezerwacji częstotliwości z pasma 2,6 GHz.

Ponadto mają obowiązek realizacji zobowiązań inwestycyjnych w paśmie 800 MHz, polegających na dokonaniu inwestycji w sieć telekomunikacyjną, obejmującą zasięgiem ok. 80 proc. powierzchni Polski.

Jak dodawał UKE, zobowiązania inwestycyjne dotyczą w sumie prawie 2300 gmin, z czego połowa, tj. 1149, to obszary tzw. białych plam, czyli miejsc gdzie obecnie transfer danych nie istnieje lub jest poniżej 2 Mb.

W wyniku aukcji, jeśli chodzi o bloki częstotliwości z zakresu 800 MHz, spółce NetNet przyznano 5 MHz, Orange Polska 10 MHz, P4 (operator sieci Play) 5 MHz, T-Mobile 5 MHz. Łącznie z 5 MHz wcześniej przydzielonymi spółce Sferia (w 2013 r.), rozdysponowano cały zakres częstotliwości 800 MHz. Jeśli chodzi o wyniki dla częstotliwości 2,6 GHz, trzy bloki po 5 MHz przypadły spółkom Orange Polska i P4, a cztery bloki po 5 MHz Polkomtel i P4.

Z przedstawionych przez UKE wyliczeń wynika, że średnia cena za bloki 800 MHz to 1,724 mld zł - 4,48 zł (1,06 euro) na jednego mieszkańca Polski, a za blok 2,6 GHz to 43,637 mln zł - 0,11 zł (0,03 euro) na mieszkańca. Łącznie za wszystkie częstotliwości będące przedmiotem aukcji, telekomy zadeklarowały 9,233 mld zł.

Przeprowadzenie aukcji wzbudzało duże kontrowersje. Operatorzy zarzucali wadliwe jej przygotowanie i przebieg, co - jak przekonywali - doprowadziło do wysokich cen pasma 800 MHz stanowiących dla nich poważne obciążenie finansowe.

Protesty wzbudziła m.in. ingerencja poprzedniego ministra administracji i cyfryzacji Andrzeja Halickiego, który poprzez nowelizację rozporządzenia, na podstawie którego aukcja się odbyła, skrócił licytację. Miało to zapobiec zbytniemu przeciąganiu się aukcji. Według niektórych operatorów stanowiło to bezprawną zmianę zasad w trakcie aukcji, ponieważ nowela de facto zmieniła ją w przetarg. (PAP)