RPP po raz ostatni obniżyła stopy procentowe NBP o 50 pb w marcu, a w swoim komunikacie zapisała wówczas, że decyzja ta oznacza "zamknięcie cyklu łagodzenia polityki pieniężnej". Od tego czasu Rada utrzymuje stopy bez zmian. Referencyjna stopa NBP wynosi obecnie 1,50 proc. w skali rocznej. W styczniu i lutym 2016 roku kończą się kadencje 8 członków RPP. 2 nowych wskaże prezydent, po 3 wybierze Sejm i Senat.

Z najnowszego konsensusu PAP wynika, że większość ankietowanych przez PAP ekonomistów spodziewa się wzrostu stóp procentowych NBP w 2016 roku o 25-50 pb. Rewizje dotyczą jednak zmniejszenia oczekiwanej skali zacieśnienia polityki pieniężnej. Od początku lipca wzrosła liczba prognoz zakładających wariant "bez zmian".

Piotr Bielski, ekonomista z BZ WBK poinformował w rozmowie z PAP o zmianie prognoz banku, który oczekuje obecnie stabilizacji stóp NBP na obecnym poziomie w całym 2016 roku (wcześniej bank oczekiwał dwóch podwyżek stóp po 25 pb w IV kwartale przyszłego roku).

"Na całym świecie mamy falę zwątpienia w ożywienie gospodarcze. To się przelewa też na nasze oczekiwania" - powiedział Bielski.

"Za odsunięciem w czasie podwyżek stóp w Polsce są dwa główne argumenty. Pierwszy z nich - polityczny. Przedstawiciele PiS mówią otwartym tekstem o tym, że chcą, aby bank centralny bardziej wspierał gospodarkę. To sugeruje, jakiego profilu osoby będą wybierane do nowej RPP" - dodał.

"Z drugiej strony - w zasadzie nie zakładamy mocnego pogorszenia scenariusza makroekonomicznego, ale jednak - ostatnie dane o PKB czy zawirowania w Chinach zwiększają niepewność. Pojawiają się znaki zapytania o siłę i trwałość ożywienia. Wciąż utrzymujemy scenariusz przyzwoitego tempa wzrostu PKB, które pewnie nie wymagałoby działań stymulacyjnych. Ale przy +wspierającym+ banku centralnym to może wyglądać nieco inaczej" - powiedział Bielski.

Ze scenariusza dwóch podwyżek stóp NBP w drugim półroczu przyszłego roku wycofali się też ekonomiści z PKO BP.

"Powód: obniżenie się ścieżki inflacyjnej, spodziewane przez nas lekkie, ale jednak spowolnienie tempa wzrostu PKB w trakcie 2016 roku, ale przede wszystkim oczekiwania co do składu przyszłej RPP i prawdopodobnych preferencji jej członów dotyczących tego, jakie powinno być podejście do polityki pieniężnej" - powiedział w rozmowie z PAP Piotr Bujak, szef Zespołu Analiz Makroekonomicznych.

Ignacy Morawski, główny ekonomista BIZ Banku wśród argumentów za wycofaniem się z oczekiwań na podwyżki stóp w przyszłym roku również wymienia kwestię nowego składu RPP.

"Wypłaszczenie się ścieżki PKB, niższe ceny surowców, które generalnie obniżą inflację, a po trzecie - coraz wyższe prawdopodobieństwo zwycięstwa PiS w wyborach, co będzie miało prawdopodobnie wpływ na nastawnie nowej RPP. Partia ta chce, żeby bank centralny odgrywał większą rolę w kredytowaniu gospodarki" - powiedział PAP Morawski.

W opinii Bujaka nie można wykluczyć, że na początku przyszłego roku, kiedy ukonstytuuje się nowa RPP, może powrócić dyskusja o obniżkach stóp.

"Choć sama obniżka nie jest naszym scenariuszem bazowym. Przypisujemy mu 20-procentowe prawdopodobieństwo" - powiedział.

Również w opinii Morawskiego, który nie oczekuje obecnie zmian w polityce pieniężnej NBP do końca przyszłego roku, powrotu do tematu obniżek stóp w Polsce nie można zupełnie wykluczać.

"Gdyby w strefie euro nastąpiło wzmożenie luzowania ilościowego, gdybyśmy mieli niższą ścieżkę PKB, inflacja nie odbijała zgodnie z prognozami, a do Rady zostaną wybrani członkowie dalecy od mainstreamu, to przy spełnieniu części z tych warunków obniżki są możliwe" - powiedział.

Część ekonomistów, która prognozowała już wcześniej płaską ścieżkę stóp NBP w przyszłym roku pozostaje przy swoich prognozach, choć również oni wskazują na pojawiające się ryzyko redukcji stóp.

"Deflacja zawęża się wolniej wobec wcześniejszych oczekiwań. Zobaczymy, co się będzie dalej działo ze wzrostem PKB. Utrzymuję swoją prognozę, że przez cały przyszły rok stopy NBP pozostaną bez zmian. Nie można jednak wykluczyć, że nowa RPP, która zostanie wybrana na początku przyszłego roku, może jeszcze powrócić do tematu obniżek stóp" - powiedziała w rozmowie z PAP Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego.

Ekonomiści z mBanku w komentarzu do piątkowych danych GUS o PKB w II kwartale (wzrost o 3,3 proc. rdr w porównaniu ze wzrostem o 3,6 proc. rdr w I kwartale) piszą o oczekiwanym scenariuszu, który "faworyzuje niskie stopy procentowe".

"Polski wzrost jest na tyle wysoki (i taki pozostanie), żeby nie generować ryzyka kredytowego ponad to wynikające obecnie z obietnic wyborczych i oczekiwanej zmiany partii rządzącej. Z kolei wzrost jest również na tyle niski (w naturalny sposób prognozy rynkowe dryfują teraz w dół), aby nie generować presji inflacyjnej" - napisali.

"Taki scenariusz faworyzuje niskie stopy procentowe w 2015 i 2016 roku. Czynnikiem otwierającym uczestników rynku na proces myślenia o wznowieniu obniżek stóp procentowych w Polsce będzie prawdopodobne rozluźnienie polityki pieniężnej przez ECB w najbliższych miesiącach z uwagi na obniżenie wzrostu (kraje Emerging Markets to główny partner handlowy Eurolandu) oraz wydłużenie perspektywy powrotu inflacji do celu (słabsze Emerging Markets to niższa globalna inflacja, do tego dochodzą bezpośrednie efekty związane z mocnym euro i niskimi cenami surowców)" - dodali.

Piotr Bartkiewicz, analityk z mBanku poinformował w rozmowie z PAP o utrzymaniu prognozy dotyczącej płaskiej ścieżki stóp NBP do końca przyszłego roku.

"Podkreślamy ryzyka związane z ich obniżeniem, ale do tego jeszcze daleka droga" - powiedział.

W opinii ekonomistów z Plus Banku (którzy wycofali się z oczekiwanej podwyżki stóp NBP o 25 pb w listopadzie przyszłego roku) dane o PKB za II kwartał mogą ponownie nasilić dyskusję na temat potrzeby dalszych obniżek stóp procentowych w Polsce.

"Naszym zdaniem jednak nie będą miały one miejsca" - napisali w komentarzu.

Jacek Barszczewski(PAP)

jba/ osz/