Jak mówił w poniedziałek na konferencji prasowej w Warszawie prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, „brak dla tysięcy dzieci miejsc w świetlicach szkolnych to dla wielu rodziców kluczowy argument za pozostawieniem dzieci 6-letnich w edukacji przedszkolnej”.
Broniarz przytoczył wyniki ankiety przeprowadzonej przez ZNP w ostatnich dwóch miesiącach. Wynika z niej, że tylko w 78 proc. szkół podstawowych z 4119 przebadanych były świetlice Jednocześnie zaznaczył, że nawet te istniejące świetlice nie zawsze działają tak jak oczekiwaliby tego rodzice i nauczyciele. „W bardzo dużej liczbie szkół mamy do czynienia z negatywnymi zjawiskami” - powiedział.
Według prezesa ZNP, w wielu szkołach podstawowych grupy świetlicowe są zbyt liczne, np. 50-osobowe, podczas gdy, zgodnie z przepisami, grupy takie nie powinny liczyć więcej niż 25 dzieci. Mówił on także to tym, że zdarza się, że nauczyciele zajmujący się dziećmi w świetlicy robią to w ramach tzw. godzin karcianych, albo dziećmi zajmuje się osoba w ogóle nie będąca nauczycielem, np. sprzątaczka
Zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela (stąd często używana przez nauczycieli nazwa "godzina karciana"), każdy nauczyciel, niezależnie od 18-godzinnego pensum, ma obowiązek przepracować dodatkowo dwie godziny tygodniowo z uczniami. Intencją wprowadzenia tych godzin, było to, aby nauczyciele przeznaczali ją na indywidualną pracę z uczniami czy organizację wycieczek szkolnych.
Broniarz przypomniał, że w świetlicy nauczyciele pomagają dzieciom w nauce, w odrabianiu lekcji, organizują im zajęcia ruchowe, pomagają rozwijać dzieciom różne zainteresowania, stymulują je do aktywności. „Nie jest dobrze, gdy nauczyciele zajmujący się najmłodszymi dziećmi w świetlicy zmieniają się co 45 minut. To nie jest dobre dla dzieci” - mówił. „Świetlica spełnia wiele istotnych zadań (…) Jest też gwarancją dla rodziców, że dziecko oddane do szkoły, nie jest pozostawione samo sobie, jest bezpieczne” - podkreślił.
Prezes ZNP zaapelował do Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji oraz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej o rzetelne sprawdzenie gotowości szkół na przyjęcie dzieci 6-letnich.@page_break@

Obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich został wprowadzony do polskiego systemu edukacji ustawą w 2009 r. Początkowo wszystkie sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy od 1 września 2012 r., natomiast w latach 2009-2011 o podjęciu nauki mogli decydować rodzice. Rząd chcąc dać samorządom dodatkowy czas na przygotowanie szkół, przesunął ten termin o dwa lata, do 1 września 2014 r.
W kwietniu premier Donald Tusk zapowiedział, że chce, by w 2014 r. do szkoły obowiązkowo poszły tylko te sześciolatki, które urodziły się między styczniem a końcem czerwca 2008 r.; natomiast sześciolatki z drugiej połowy tego rocznika miałaby ten obowiązek dopiero w 2015 r.
„Podzielenie wprowadzenia obowiązku szkolnego sześciolatków na dwa etapy ma swoje plusy i minusy. Na pewno pozwoli na uniknięcie skumulowania w jednym roku dwóch roczników uczniów, dzięki czemu możliwe będzie tworzenie mniejszych liczebnie klas” - ocenił Broniarz.
Według MEN, w roku szkolnym 2012/13 do pierwszej klasy szkoły podstawowej poszło 17,62 proc. populacji sześciolatków; w 2011/12 - 19,43 proc.; w 2010/11 - 9,4 proc.; a w pierwszym roku reformy 2009/10 - 4,25 proc. (PAP)