Strajk oświaty ogłosiło wspólnie pięć nauczycielskich związków zawodowych.
Wielką manifestację i wiec przeciwko rządowemu projektowi ustawy „Dobra szkoła” z udziałem nauczycieli i popierających ich uczniów zorganizowano w dniu strajku w Rzymie. Podobne protesty odbyły się także w Mediolanie, Palermo i innych miastach.
Protestujący nie zgadzają się z tym, by – jak twierdzą - dyrektorom szkół przyznano na mocy ustawy nadzwyczajne uprawnienia. Domagają się także odnowienia kontraktu zbiorowego z nauczycielami, który wygasł siedem lat temu oraz znacznych nakładów na zaniedbaną ich zdaniem oświatę.
Przywódczyni lewicowej centrali związkowej CGIL Susanna Camusso oświadczyła, że reforma „sprzyja najbogatszym” i wywołuje podziały wśród nauczycieli.
Minister oświaty Stefania Giannini wyraziła opinię, że strajk jest polityczny. „Przyczyny protestu nie mają nic wspólnego z naszymi planami, czyli zamiarem wprowadzenia większej autonomii szkolnictwa i poprawy oferty edukacyjnej” - stwierdziła.
Szefowa resortu zarzuciła organizatorom protestów nieznajomość projektu ustawy, który trafił do parlamentu.
Dlaczego - zapytała minister - przez siedem ostatnich lat nie odbył się żaden tak masowy strajk oświaty z udziałem wszystkich związków zawodowych?

Włochy: rządowy plan naprawy oświaty i poprawy sytuacji nauczycieli>>

„Dlatego, że od siedmiu lat nikt nie zajmował się szkolnictwem po to, by je zmienić” - odpowiedziała minister w wywiadzie radiowym.
Jako jeden z najważniejszych aspektów przygotowywanej reformy Giannini wskazuje projekt przyjęcia do stałej pracy 100 tysięcy nauczycieli pracujących dotychczas dorywczo, czasem od wielu lat. Odrzuca ona zarazem zarzuty związków zawodowych, że jeszcze więcej pracowników oświaty zostało wykluczonych z tych planów. Ponadto minister zwróciła uwagę na to, że rząd podjął decyzję o wyasygnowaniu 4 miliardów euro na poprawę stanu zaniedbanych, wymagających od dawna remontu budynków szkolnych w całym kraju.
W części szkół we Włoszech odbyły się w dniu strajku normalne lekcje. Media odnotowały, że zajęcia prowadziła żona premiera Włoch Matteo Renziego, Agnese Landini w liceum koło Florencji. Od kilku lat pracuje ona bez etatu i bezskutecznie zabiega co roku o przyjęcie do stałej pracy.
Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Żona włoskiego premiera popracuje w szkole, ale tylko na zastępstwo>>