Większość budynków szkolnych jest w złym stanie technicznym i wymaga pilnych remontów, klasy są przepełnione, a w niektórych brakuje ławek i krzeseł - informują włoskie media przedstawiając sytuację w placówkach w całych Włoszech.
Najczęściej powtarzanym słowem jest kryzys. Tym tłumaczy się brak pieniędzy na podstawowe inwestycje, a także pomoce naukowe najnowszej generacji, głównie tablety i komputery. Wcześniej zapowiadano, że rok szkolny 2012/2013 przyniesie prawdziwą technologiczną rewolucję w szkołach wszystkich szczebli. Przewiduje ona wprowadzenie e-podręczników, cyfrowych dzienników z ocenami oraz świadectw, a także zasady elektronicznego kontaktu z rodzicami uczniów i zapisu do szkół.
Tymczasem, jak zauważa czwartkowa prasa, od Turynu na bogatszej północy po Palermo na uboższym południu słychać powszechne narzekania, że ambitny ministerialny program cyfryzacji oświaty nie zostanie zrealizowany.
„Wprowadzenie elektronicznych dzienników zakłada, że każdy nauczyciel będzie miał co najmniej tablet albo w każdej klasie będzie komputer, jednak w wielu szkołach nie ma takiego sprzętu” - powiedziała dyrektorka technikum przemysłowego w Rzymie Monica Nanetti.
„W tym roku w każdej klasie będzie komputer, a każdy nauczyciel dostanie tablet” - zapewniał z kolei w przeddzień inauguracji roku szkolnego minister oświaty Francesco Profumo. Dziennik „Corriere della Sera” podkreśla, że w wielu szkołach słowa te budzą jednak śmiech.
Władze Rzymu ogłosiły, że do listopada szeroki dostęp do internetu będą miały wszystkie placówki w mieście i okolicach. Jednak w wielu innych częściach kraju jest pod tym względem znacznie gorzej.
Za symbol stanu oświaty media uznały szkołę w miejscowości Cordenons na północy Włoch, gdzie w przeddzień inauguracji zawalił się sufit. Ponieważ doszło do tego w nocy, uniknięto tragedii - podkreślają gazety.
W czwartkowy poranek przed ministerstwem oświaty w Rzymie grupa licealistów protestowała przeciwko cięciom w nakładach na szkolnictwo.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

sw/ ap/