„Wszystkie badania potwierdzają, że dzieci w wieku sześciu lat rozpoczynając edukację w pierwszej klasie szkoły podstawowej radzą sobie bardzo dobrze, szczególnie jeżeli chodzi o pisanie i czytanie. (…) Absolutnie nie ma żadnego okradania dzieciństwa. Podstawa programowa jest tak przygotowana, by dziecko miało czas i na naukę, i na zabawę” - mówił na konferencji prasowej w poniedziałek w Gorzowie Krzyżanowski.
Sławecki natomiast przypomniał, że rok 2013 jest ostatnim, w którym rodzice sami podejmują decyzję o posłaniu 6-latka do szkoły. „Niczego nie narzucamy na siłę. Chcemy rozmawiać ze środowiskiem oświatowym, z rodzicami, aby ten wybór był wyborem świadomym. Każdy rodzic ma prawo mieć obawy. My jesteśmy po to, żeby te obawy rozwiewać” - powiedział Sławecki dziennikarzom w Lublinie.
Obaj podkreślali, że wokół sprawy obniżenia wieku szkolnego wytworzyła się „kampania negatywna” i powstał „szum medialny”.
„W mediach pojawiają się hasła, że szkoły są nieprzygotowane, że jest przemoc, że są głodne dzieci. Mamy dzisiaj szum medialny wokół tego wydarzenia, słyszymy od niektórych: ratujmy maluchy. Ja się pytam przed czym? Przed tym, żeby poszły do szkoły, skontaktowały się z rówieśnikami, żeby mogły rozwijać swoje zainteresowania?” - mówił Sławecki.
„Te obawy są stąd, że jest wiele szumu i strach ma wielkie oczy” - dodał.
Sławecki przypomniał, że 93 proc. skontrolowanych przez sanepid szkół jest przygotowana na przyjęcie 6-latków. „Sanepid nie jest podległy ministrowi edukacji” - zaznaczył.
Zdaniem Krzyżanowskiego w mediach pokazywane są skrajne przypadki, „gdzie jakiś samorząd może nie dopilnował, nie przygotował”. „Patrzy się na te wzorce uważając, że w całym kraju jest taka sama sytuacja, a tak w całym kraju absolutnie nie jest” - mówił Krzyżanowski.
Obaj wiceministrowie spotkali się z 6-letnimi uczniami klas pierwszych w szkołach podstawowych - nr 21 w Lublinie i nr 15 w Gorzowie – oraz z rodzicami 6-latków. Obaj uczestniczyli także w regionalnych galach II edycji konkursu MEN „Mam 6 lat” promującego naukę szkolną od szóstego roku życia. Konkurs kierowany jest zarówno do uczniów jak i do rad rodziców szkół i przedszkoli.
W Lubelskiem na konkurs wpłynęło łącznie 386 prac – literackich (eseje, reportaże, wiersze, opowiadania), prezentacji multimedialnych, prac plastycznych.
Przewodniczący kapituły konkursu w Lublinie bp lubelski Artur Miziński podkreślił, że tak duże zainteresowanie pokazuje, jak bardzo szkoły, nauczyciele i rodzice starają się, aby rozpoczęcie edukacji odbywało w sposób przyjazny dzieciom. „To bardzo ważny moment w ich życiu, niezależnie od tego, czy mają sześć, sześć i pół czy siedem lat” - zaznaczył.
Bp Miziński sam rozpoczął naukę w szkole jako 6-latek. „Byłem pewnie tak nieznośny już w domu, że mama nie wiedziała już, co ze mną zrobić i posłała mnie do szkoły” - żartował.
Aby rozpocząć naukę w pierwszej klasie musiał wówczas w kuratorium przejść specjalny rodzaj testu kwalifikacyjnego. Jak wspominał, z nauką radził sobie dobrze, ale wśród kolegów zawsze był najmłodszy. „Wśród starszych kolegów i koleżanek trochę szybciej się dojrzewa, ale nie w uważam, że ujęło mi to coś z dzieciństwa” - podkreślił.
W ubiegłym roku w kraju do pierwszych klas poszło 17 proc. wszystkich 6-latków. Rok wcześniej było to 19 proc.
W Lubelskiem do pierwszej klasy w roku 2012 poszło ok. 14 proc wszystkich 6-latków zamieszkałych w województwie; rok wcześniej było to 15 proc. W Lubuskiem w ubiegłym roku naukę w szkole rozpoczęło ok. 12 proc. dzieci w tym wieku.
80 proc. rodziców uczniów, którzy rozpoczęli naukę w szkole jako 6-latki jest zadowolonych z edukacji swoich dzieci – wynika z opracowania Instytutu Badań Edukacyjnych. Natomiast badania TUNSS (Test Umiejętności Na Starcie Szkolnym) przeprowadzone w 2012 r. wśród 1,4 tys. 6-latków ze szkół, przedszkoli i oddziałów przedszkolnych pokazały, że najlepsze wyniki osiągały 6-latki z pierwszych klas. (PAP)