"To rozwiązanie na razie nie sprawdza się w praktyce" - ocenia NIK. "Okazuje się, że odpowiednie instytucje wciąż mają problemy ze sprawnym udzieleniem pomocy. Przewlekłe i zbiurokratyzowane procedury działają demotywująco zarówno na ofiary, jak i na tych, którzy chcą im pomóc" - napisano w raporcie Izby.
Według NIK nowa procedura "Niebieskiej Karty" jest nadmiernie zbiurokratyzowana i czasochłonna. "Zgodnie ze zmienionymi przepisami poszkodowane osoby wzywane są na spotkanie zespołu interdyscyplinarnego lub grupy roboczej, gdzie przed szerokim audytorium muszą opowiedzieć o tym, co je spotkało. Wezwania kierowane przez zespoły interdyscyplinarne są często ignorowane przez sprawców, zespoły nie mają bowiem żadnych narzędzi, aby wyegzekwować od nich przybycie" - podkreśla NIK.
"W konsekwencji zmniejsza się odsetek ujawnianych przypadków przemocy w rodzinie. Tymczasem skala zjawiska nie maleje, bowiem liczba interwencji domowych pozostaje praktycznie niezmieniona" - zaznacza Izba.
Wcześniej działania podejmowała samodzielnie policja do siedmiu dni od zgłoszenia. Obecnie przepisy nie precyzują, w jakim terminie ma się odbyć spotkanie zespołu interdyscyplinarnego i wizytacja w rodzinie. Zdarza się, że dzielnicowy odwiedza daną rodzinę dopiero po 2-3 miesiącach od zgłoszenia przypadku przemocy, a w skrajnych przypadkach nawet po pół roku od pierwszej interwencji policji - podkreśla NIK. Oznacza to, że do tego czasu rodzina pozostaje bez pomocy.
W raporcie pozytywnie oceniono praktykę niektórych komend, które nie czekając na posiedzenie zespołu interdyscyplinarnego, wysyłają dzielnicowych do rodzin - np. w Mielcu w ciągu 7 dni od zgłoszenia, a w Bartoszycach średnio w 10 dni.
Według NIK Ministerstwo Pracy i Pomocy Społecznej powinno pilnie przeanalizować funkcjonowanie systemu pomocy rodzinie i Niebieskiej Karty oraz usprawnić go, aby umożliwiał bezzwłoczne podejmowanie działań, w przypadku ujawnienia przemocy w rodzinie. NIK proponuje powierzenie policji kluczowej roli w realizacji procedury Niebieskich Kart, uproszczenie i uelastycznienie procedury i formularzy Niebieskiej Karty. "Przemyślenia i określenia na nowo wymaga dotychczasowy status organizacyjny oraz sposób powoływania i funkcjonowania zespołów interdyscyplinarnych" - uważa NIK.
Izba zwraca uwagę na to, że wobec sprawców przemocy domowej sądy najczęściej - w 80 proc. analizowanych przez NIK przypadków - orzekają wyroki w zawieszeniu. Tylko w 6 proc. przypadków stosowano działania korekcyjno-edukacyjne, które mogłyby prowadzić do trwałej zmiany postawy sprawców - podał NIK.
Nie ma też skutecznego wsparcia dla ofiar przemocy, mimo że nowe przepisy nakładają na gminy obowiązek zapewnienia bezpłatnego wsparcia dla nich - w tym schronienia w specjalistycznym ośrodku. "Z powodu niewystarczających środków finansowych ośrodków takich jest za mało, a te, które są, często nie spełniają odpowiednich standardów" - ocenia Izba.
W 14 gminach objętych kontrolą NIK działał tylko jeden ośrodek wsparcia dysponujący 25 miejscami. W wielu odwiedzonych przez kontrolerów ośrodkach brakowało odrębnych pomieszczeń do rozmów z osobami, które doświadczyły przemocy. Za mało było pracowników socjalnych, np. w Sierpcu jeden pracownik powinien obsłużyć średnio ok. 2340 mieszkańców w badanym przez NIK okresie.
Izba zaznacza jednak w raporcie, że od czasu zmiany przepisów ofiary przemocy mają szerszy dostęp do poradnictwa psychologicznego, prawnego, socjalnego i rodzinnego.
Kontrolę przeprowadzono w II półroczu 2012 r. i dotyczyła lat 2010–11 oraz pierwszego półrocza 2012 r. Objęła 14 komend policji, 14 ośrodków pomocy społecznej, cztery powiatowe centra pomocy rodzinie, pięć regionalnych ośrodków pomocy społecznej oraz trzy urzędy marszałkowskie.

Polecamy:  Procedura "Niebieskie Karty" w praktyce szkolnej