"Tylko matoły likwidują szkoły”, "Żądamy odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa”, „Edukacja nie na sprzedaż” – takie hasła wymalowali na transparentach protestujący. Skandowali: „Nie oddamy szkoły”, „Faktów nie znacie, szkoły zamykacie”.
Organizatorzy protestu zarzucali władzom miasta, że wydział edukacji zamienił się w wydział likwidacji i prywatyzacji szkół, a gmina zamiast na potrzeby mieszkańców wydaje pieniądze na inwestycje takie jak budowa dwóch stadionów. Według protestujących władze manipulują też opinią publiczną, nie przekazując rzetelnych danych o prognozach demograficznych. „Nie będziemy płacić za wasz kryzys” – krzyczeli demonstrujący.

Odpowiedzialna za edukację wiceprezydent Krakowa Anna Okońska - Walkowicz mówiła dziennikarzom, że nie ugnie się pod naciskami. „Podejmowanie trudnych decyzji, ale w interesie wszystkich mieszkańców miasta, nigdy nie budziło popularności. Wymaga dużej determinacji i to mi towarzyszy. Dla mnie manifestacja, przy szacunku dla jej uczestników, nie jest żadnym argumentem” – powiedziała Okońska – Walkowicz.

W środę krakowscy radni rozpoczęli dyskusję nad projektami uchwał, które przewidują restrukturyzację 14 szkół. Dziewięć z nich ma być zlikwidowanych. Obradom od rana przysłuchiwali się rodzice, którzy na galerii nad salą wywiesili transparent: „Likwidujecie szkoły, przegracie wybory”.

Według wiceprezydent Okońskiej - Walkowicz restrukturyzacja sieci szkół jest konieczna. "Kraków ma zdecydowanie za dużą liczbę szkół. Powinny zostać zlikwidowane te, które są niepopularne, mają niskie wyniki egzaminów zewnętrznych, małą edukacyjną wartość dodaną i generują duże koszty utrzymania” - mówiła PAP Okońska - Walkowicz.

W tym tygodniu prezydent Krakowa Jacek Majchrowski rozpoczął serię spotkań w szkołach przeznaczonych do likwidacji. Po jednym z nich zdecydowano, że Szkoła Podstawowa nr 3 na ul. Topolowej, w której działają klasy integracyjne, nie zostanie zlikwidowana, a będzie stopniowo wygaszana.

Radni największego klubu w Radzie Miasta - Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli, że będą spotykać się ze społecznościami szkół, bo nie wszystkie przedstawiane przez władze Krakowa zmiany są ich zdaniem dobre. „Jest na przykład propozycja przeniesienia dzieci z jednej podstawówki do drugiej, z jednego osiedla na drugie pomiędzy którymi zlikwidowano w grudniu jedyny kursujący autobus. Brak w tym logiki. Są też szkoły, które przynajmniej wstępnie deklarują zgodę na połączenie ich w zespół” – mówił dziennikarzom przewodniczący klubu radnych PO Grzegorz Stawowy. „Naszym zdaniem są też przypadki złego wytypowania szkół do likwidacji, powinny być wskazane inne placówki” – dodał.

Radna klubu PiS Barbara Nowak mówiła, że lista szkół do likwidacji powstała bez konsultacji społecznych i została ogłoszona w czasie przerwy świątecznej w szkołach. „Władze liczyły chyba, że rodzice nie zmobilizują się do obrony szkół” – powiedziała Nowak.

Władze miasta szacują, że w wyniku zmian do końca 2014 r. oszczędności związane z kosztami osobowymi oraz kosztami utrzymania budynków wyniosą 5,7 mln zł, a liczba etatów zmniejszy się o ok. 90 (ok. 46 etatów pedagogicznych, ok. 44 etaty pracowników administracji i obsługi).