Będzie to pierwsza szkoła nosząca imię dziewięciu poległych górników.

„Od dawna uważaliśmy, że nazwanie szkoły imieniem poległych górników byłoby znakomitą formą ich upamiętnienia, ale wiedzieliśmy też, że nie można tego nikomu narzucać; tym bardziej cieszy nas, że pojawiła się taka oddolna inicjatywa szkolnej społeczności” – powiedział w piątek PAP Krzysztof Pluszczyk, przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Górników KWK Wujek Poległych 16 grudnia 1981 roku.

Katowicka szkoła podstawowa nr 5 nosiła dotychczas imię pisarza Leona Kruczkowskiego. W ubiegłym roku rozpoczęła się procedura zmiany patrona. Jak tłumaczyła dyrekcja, „patron powinien tworzyć tożsamość szkoły, wpływać na jej cele wychowawcze, być znanym i rozumianym przez społeczność szkolną symbolem wartości, które szkoła chce przekazywać i na których chce budować swoją przyszłość”.

Wśród kandydatów na patrona, oprócz „Dziewięciu z Wujka” byli także Alpiniści Śląscy (wśród nich tragicznie zmarli, jak Henryk Furmanik, Andrzej Hartman, Rafał Chołda, Jan Nowak, Mirosław Dąsal, Jerzy Kukuczka, Artur Hajzer) oraz współtwórczyni polskiego skautingu Olga Drahonowska-Małkowska.

W głosowaniu uczniów, rodziców i nauczycieli zdecydowanie zwyciężyli górnicy, którzy stracili życie w pobliskiej kopalni. W grudniu ubiegłego roku miejscy radni zdecydowali, że od 1 września 2016 r. szkoła będzie nosić imię Dziewięciu Górników z Wujka.

Uroczystość nadania imienia zaplanowano na najbliższy czwartek 9 czerwca. Po mszy w katowickim kościele Podwyższenia Krzyża Świętego, którą odprawy katowicki biskup pomocniczy Marek Szkudło, uczniowie, nauczyciele i goście złożą kwiaty przed Krzyżem-Pomnikiem upamiętniającym śmierć górników.

W wyniku pacyfikacji kopalni przez siły milicyjne 16 grudnia 1981 r. życie stracili: Jan Stawisiński, Zenon Zając, Joachim Gnida, Józef Czakalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka i Zbigniew Wilk. Najstarszy z nich miał 46 lat, najmłodszy 19. Ponad 20 innych górników zostało rannych.

Jak powiedział Pluszczyk, w miarę upływu czasu przybywa inicjatyw upamiętniających poległych górników – wspiera je Śląskie Centrum Wolności i Solidarności oraz Muzeum-Izba Pamięci Kopalni Wujek. Imię zamordowanych górników nosi m.in. klub honorowych krwiodawców, co roku organizowany jest też Bieg Dziewięciu Górników.

„Ten bieg również był oddolną inicjatywą jednego nauczyciela i grupy uczniów; dziś pod pomnik przybiegają już uczniowie z 35 szkół, by w ten sposób oddać hołd zastrzelonym górnikom” – dodał Pluszczyk.

W tym roku, w związku z 35. rocznicą śmierci górników, obchody będą miały szczególny charakter. Jesienią poprzedzi je międzynarodowa konferencja historyków, z udziałem naukowców m.in. z państw byłego bloku wschodniego.

Organizatorzy spodziewają się, że w grudniowych uroczystościach w Katowicach weźmie udział prezydent Andrzej Duda. Zaplanowano też koncert w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Komitet chciałby również zorganizować duży koncert dla szerokiej publiczności, np. w katowickim Spodku.

„Takie koncerty były już organizowane przy okazji poprzednich okrągłych rocznic i mamy nadzieję, że uda się i tym razem. Liczymy na sponsorów, którzy chcieliby zaangażować się w to przedsięwzięcie” – powiedział Pluszczyk.

Śmierć górników z kopalni Wujek była największą tragedią stanu wojennego. Protest rozpoczął się na wieść o zatrzymaniu szefa zakładowej Solidarności Jana Ludwiczaka, aresztowanego w nocy z 12 na 13 grudnia. 14 grudnia pierwsza zmiana rozpoczęła strajk. Górnicy domagali się zwolnienia z więzienia Ludwiczaka i innych działaczy "S" z całego kraju, respektowania Porozumienia Jastrzębskiego oraz niewyciągania konsekwencji wobec protestujących.

Do strajku przyłączali się górnicy z dalszych zmian, którzy sformułowali kolejne postulaty - zniesienia stanu wojennego i przywrócenia działalności Solidarności.

16 grudnia 1981 r. kopalnię, gdzie strajkowało już ok. 3 tys. górników, otoczyły oddziały milicji, czołgi i wozy pancerne. Górnicy nie przerwali strajku. Czołgi sforsowały kopalniany mur, a oddziały ZOMO wkroczyły na teren zakładu. Górnicy byli ostrzeliwani pociskami wypełnionymi gazem łzawiącym i polewani wodą. Gdy do akcji wprowadzony został pluton specjalny, padły strzały. Na miejscu zginęło sześciu górników, jeden zmarł kilka godzin po operacji, dwóch kolejnych na początku stycznia 1982 r. (PAP)