„Moja intuicja mówi, że sześciolatki już się przygotowują do szkoły, już chciałby by w niej być, gorzej z rodzicami, którzy mają różne obawy z tym związane. Ja je szanuję, ale uważam, że powinniśmy zrobić wszystko by je rozwiać” - powiedziała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, otwierając konferencję w Warszawie.
„Proszę by sobie przypomniano jakie bodźce edukacyjne, rozwojowe miały sześciolatki trzydzieści, czterdzieści lat temu, a jakie mają dzisiaj, jaka była wówczas wśród rodziców świadomość potrzeb edukacyjnych małych dzieci, jaki był poziom wykształcenia, dostęp do rzeczy stymulujących rozwój. To jest przepaść. To wystarczający powód by nie tracić czasu i wcześniej rozpoczynać edukację” - mówiła minister.
Opinię tę potwierdziła prof. Irena Adamek z Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej. „Od lat badamy sześciolatki i wiemy, że sześciolatek przed dwudziestu lat był innym sześciolatkiem, niż jest obecny” - powiedziała.
„Gdy słyszę, że dziecko nie chce się uczyć, odpowiadam, że to nieprawda. Trzeba mieć pełną świadomość, że każde dziecko ma wewnętrzną potrzebę uczenia się i chce się uczyć, tylko może w inny sposób niż chce tego przedszkole, czy szkoła. Nie ma nic gorszego, gdy dziecko słyszy np. siedź cicho, nie przeszkadzaj, nie ruszaj się” - powiedziała Adamek. Dlatego – jak zaznaczyła – konieczna zmiana sposobu uczenia i otwartość na możliwości i potrzeby uczniów.
Według dr hab. Małgorzaty Żytko z Uniwersytetu Warszawskiego dzieci rozpoczynające naukę w szkole zwykle są pozytywnie zmotywowane do poznawania świata, zdobywania nowych wiadomości i umiejętności. Oczekują ciekawych zajęć, chcą się dowiedzieć czegoś nowego, rozwijać swoje umiejętności, a także wykorzystywać zdobywaną wiedzę, współpracować w tym zakresie z rówieśnikami.
Bardzo ważne jest by nauczyciel rozpoczynając pracę z dziećmi rozpoznał ich potencjał. „Dzieci przychodzą do szkoły z różnymi umiejętnościami, z różnym doświadczeniem (…) Nauczyciel powinien organizować pracę z dziećmi mając tę wiedzę, warunkiem sukcesu jest bowiem umożliwienie im indywidualnego rozwoju” - mówiła Żytko.
Podkreśliła, że na starcie szkolnym bardzo ważną rolę odgrywają też rodzice. „Rodzice powinni być uczestnikami edukacji swoich dzieci. Przyjmujemy do szkoły dzieci wraz z ich rodzicami. Dzięki współuczestnictwu rodzice mają większą świadomość tego co szkoła od nich oczekuje, z kolei szkoła dowiaduje się czego oczekują rodzice (…) Oczekuję, że rodzice będą wymagali od szkoły by wspierała rozwój ich dzieci” - zaznaczyła.
Według uczestników konferencji, by start w edukację szkolną był udany ważna jest też współpraca między szkołami podstawowymi i przedszkolami. „Taka współpraca powinna rozpocząć się już na rok przed pójściem dziecka do szkoły. To procentuje, wtedy jest czas na diagnozę, na ocenę potencjału dzieci” - powiedziała Bożena Łotecka z Zespołu Szkół Miejskich Nr 1 w Kędzierzynie – Koźlu. Szkoła ta lat współpracuje m.in. z Przedszkolem Nr 24 „Niezapominajka”.
Obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich został wprowadzony do polskiego systemu edukacji ustawą w 2009 r. Początkowo wszystkie sześciolatki miały pójść do pierwszej klasy od 1 września 2012 r. natomiast w latach 2009-2011 o podjęciu nauki mogli decydować rodzice. Sejm, chcąc dać samorządom dodatkowy czas na przygotowanie szkół, przesunął ten termin o dwa lata, do 1 września 2014 r.
W sierpniu ubiegłego roku Sejm zdecydował, że w 2014 r. obowiązkiem szkolnym objęte zostaną tylko sześciolatki z pierwszej połowy 2008 r. Pozostałe dzieci z tego rocznika rozpoczną naukę w 2015 r. (PAP)

Polecamy: Większość rodziców sześciolatków zadowolona z wyboru szkoły