Premier zapowiedział jeden darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów. Teraz rodzice płacą za pakiet nawet 20 książek ponad 200 zł. Nauczyciele bez większości z nich by się obyli.
Jednak pakiet zawiera też rzeczy, które mają przekonać nauczyciela lub dyrektora szkoły, by wybrali podręcznik danego wydawnictwa, m.in.: scenariusze lekcji, testy, nuty i teksty piosenek. Nauczyciele mówią, że te oferty promocyjne wydawnictw to często jedyny sposób, by zaopatrzyć się w pomoce.
Izba Książki podaje, że wydawcy zarabiają na podręczniku 10 proc. Na jego cenę składają się: dystrybucja (35 proc.), papier i druk (20 proc.), VAT (5 proc.). Redakcja, prawa autorskie i materiały dodatkowe to 30 proc.
Ostatnie koszty rosną najszybciej: - Na życzenie szkół dodajemy coraz to nowe materiały, bardziej multimedialne, co oczywiście podnosi koszty - przyznaje szef sekcji wydawców PIK.
- My nie zarobimy, ale szkoły i rodzice nie zyskają. Tylko patrzeć, jak rady rodziców podniosą składki - mówi przedstawicielka dużego wydawcy na Mazowszu. Po deklaracji premiera objechała "swoje" szkoły: - Nauczyciele się boją, że bez nas szkoły wrócą do czasów króla Ćwieczka. Więcej>>

Źródło: PAP, "Gazeta Wyborcza"

Polecamy: Wydawcy: finansowanie podręczników tak, ale szkoły muszą mieć możliwość wyboru