Obecnie UE realizuje 20 proc. cel poprawy efektywności energetycznej do 2020 r. Na rok 2030 propozycje KE przewidują na razie 40-proc. redukcję emisji CO2 w stosunku do 1990 r., średnio 27 proc. udziału źródeł odnawialnych (OZE) dla całej UE oraz orientacyjny cel poprawy efektywności energetycznej o 30 proc. Z wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu wynika, że nie zgodzi się on na 40 proc. redukcję emisji bez żadnych dodatkowych mechanizmów.

Warszawski Instytut Studiów Ekonomicznych (WISE) porównał w analizie efekty kontynuowania do 2030 r. tempa obecnej poprawy efektywności, oraz jego przyspieszenia, tak by docelowo osiągnąć 25 i 30 proc.

WISE przypomina, że z szacunków KE wynika iż, przy realizacji obecnej polityki w skali całej UE Polska nie będzie w stanie odwrócić trendu wzrostu zapotrzebowania na nośniki energii pierwotnej, choćby z powodu zapóźnień cywilizacyjnych i wynikającego z nich np. mniejszego o jedną czwartą zużycia energii per capita.
Czytaj: Europejski biznes boi się pakietu klimatycznego>>>>

Z wyliczeń WISE wynika, że przy utrzymaniu dzisiejszej polityki, zapotrzebowanie w 2030 r. na gaz wzrośnie o 48 proc., na ropę o 5 proc. Dodatkowo Polska trwale zostanie importerem węgla, a import gazu wzrośnie nawet o trzy czwarte. Roczny rachunek za importowaną energię w 2030 r. wyniesie 82 mld zł (w pieniądzu z 2010 r.), czyli ponad 3 proc. PKB.

Natomiast przy celu efektywnościowym 30 proc., w 2030 r. zużycie gazu w Polsce będzie o 14 proc. niższe w porównaniu do scenariusza utrzymania obecnej polityki, ropy będziemy zużywali o 18 proc. mniej, a węgla o 14 proc. Import gazu spadnie o 17 proc, ropy o 18 proc., natomiast Polska w ogóle nie będzie potrzebować importu węgla. WISE ocenia, że przy takiej ambitnej polityce w 2030 r. rachunek za importowaną energię będzie niższy o 18 mld zł, z czego dwie trzecie to oszczędności na zakupach ropy.

Natomiast łączne oszczędności netto do 2030 r. - czyli różnica między oszczędnościami na zakupach a energooszczędnymi wydatkami mają - według WISE - wynieść od 37 do 102 mld zł, w zależności od stopy dyskonta.

Szybsza poprawa efektywności energetycznej wymaga zwiększonych inwestycji w konkretnych sektorach. Autorzy opracowania wskazują tu przede wszystkim na zwiększenie skali i jakości termomodernizacji budynków, przyspieszenie poprawy efektywności sprzętu elektrycznego, szybsze wprowadzanie paliwooszczędnych pojazdów i najlepszych praktyk w zakresie efektywności w przemyśle.

Jednak wyższy koszt zakupu efektywnych urządzeń czy samochodów, lepszych materiałów budowlanych czy linii produkcyjnych zwraca się dzięki oszczędnościom na kosztach energii - podkreśla się w analizie. "Szacunki korzyści netto zależą od przyjętej stopy dyskonta, im jest wyższa, tym mniej uwagi przypisujemy przyszłym korzyściom, a więcej dzisiejszym kosztom" - wyjaśnia WISE.

Zgodnie z wyliczeniami ośrodka, przy stopie dyskonta 9 proc., co jest typowym kosztem finansowania biznesu przez obligacje korporacyjne - i przy 5 proc. (typowy zwrot depozytów w bankach) - dodatkowe działania w celu szybszej poprawy efektywności opłacają się. Natomiast przy 15 proc. stopie - co według WISE odpowiada charakterystycznemu dla gospodarstw domowych oczekiwaniu szybkich korzyści - działania proefektywnościowe nie opłacają się.

Jak jednak zaznaczają autorzy, biorąc pod uwagę systemowy charakter wyzwań energetycznych, stojących przed Polską i UE, wskazane jest kierowanie się długookresową perspektywą, a nie doraźnymi korzyściami.(PAP)

wkr/ drag/