Jak poinformował w środę PAP Łukasz Mierzejewski z biura prasowego elbląskiego magistratu, tzw. publiczne zadanie zlecone przez miasto polega na dokarmianiu do końca marca ptactwa wodnego zimującego w Elblągu.

 

Zwycięzca konkursu będzie musiał kupić karmę i zorganizować karmniki w miejscach, gdzie przebywa najwięcej łabędzi i kaczek, szczególnie nad rzekami Elbląg i Kumiela.

 

Dokarmianie ma odbywać jedynie przy znacznych spadkach temperatur i obfitych opadach śniegu, gdy ptaki nie mogą samodzielnie zdobywać pożywienia. Codzienne dowożenie karmy, niezależnie od warunków pogodowych, mogłoby pozbawić ptaki instynktu do jesiennych odlotów.

 

Urząd miasta przeznaczył na ten cel 1 tys. zł. Konkurs ogłoszono po raz drugi, bo na pierwszy, w grudniu, nie wpłynęła żadna oferta.

 

O zimujące w Elblągu ptaki dbają również wolontariusze z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals. Podczas ubiegłorocznej zimy rozwozili karmę z ziaren zbóż, gotowanej marchwi, ziemniaków i parzonej kapusty pekińskiej. Produkty kupowali za własne pieniądze.

 

Według Agnieszki Wierzbickiej z elbląskiej grupy Animals, tej zimy pomoc ze strony wolontariuszy będzie wyglądała podobnie. "Nie wystartujemy w konkursie ogłoszonym przez urząd, bo wymagania stawiane oferentom są bardzo wygórowane. Prowadzimy schronisko dla zwierząt i nie starczyłoby nam sił, aby spełnić wszystkie te warunki" - powiedziała Wierzbicka.

 

Jak zaznaczyła, przy ładnej pogodzie zimujące ptactwo dokarmiają tłumy elblążan, problem pojawia się przy pogorszeniu pogody, kiedy ludzie pozostają w domach. Jej zdaniem jedynie łabędzie i kaczki wymagają wówczas zorganizowanej pomocy.(PAP)

 

mbo/ hes/