Wcześniej centrala Greenpeace'u wpłaciła za 37-letniego pracownika Uniwersytetu Gdańskiego kaucję w wysokości 2 mln rubli (ok. 61,5 tys. dolarów). Dziemianczuk - podobnie jak pozostali członkowie załogi statku "Arctic Sunrise" - jest oskarżony o chuligaństwo, za co w Rosji grozi kara do 7 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej.

Środek zapobiegawczy - z tymczasowego aresztowania na kaucję - Polakowi we wtorek zmienił kalininski sąd rejonowy w Petersburgu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, który prowadzi dochodzenie w sprawie akcji protestacyjnej Greenpeace'u, domagał się pozostawienia Dziemianczuka za kratkami - podobnie jak pozostałych 29 ekologów - jeszcze przez trzy miesiące, do 24 lutego 2014 roku.

Termin aresztowania Polaka - jak wszystkich jego kolegów z "Arctic Sunrise" - upływał w niedzielę, 24 listopada.

Dziemianczuk był 10. działaczem Greenpeace’u, który po dwóch miesiącach w aresztach w Murmańsku i Petersburgu wyszedł na wolność. W czwartek areszty opuściło 11 ekologów. Sądy w mieście nad Newą - jak dotąd - zgodziły się na zwolnienie za kaucją 26 aktywistów. Za wszystkich Greenpeace wpłacił po 2 mln rubli kaucji.

Jedynym, któremu przedłużono aresztowanie o trzy miesiące, jest obywatel Australii Colin Russell, radiotelegrafista z "Arctic Sunrise". Jego adwokat zapowiedział już zaskarżenie tej decyzji.

Z Krestów polski ekolog udał się do konsulatu RP w Petersburgu, który zaoferował mu gościnę do czasu, aż uzyska on wizę Federacji Rosyjskiej.

Według znanego prawnika rosyjskiego Genriego Reznika, cytowanego w czwartek przez radio Echo Moskwy, cudzoziemcy zwolnieni za kaucją mają prawo opuścić terytorium FR przed procesem sądowym. "Prawo na to pozwala. Muszą jednak stawiać się w Rosji na każde wezwanie organów śledczych" - powiedział prawnik.

"Przypuszczam, że jeśli wyjadą za granicę, to już tam pozostaną. W takiej sytuacji kaucja przepadnie na rzecz rosyjskiego skarbu państwa, a środek zapobiegawczy znów może zostać zmieniony - na areszt lub areszt domowy" - dodał.

Reznik wyraził jednak przekonanie, że sprawa Greenpeace'u nie trafi do sądu. Jego zdaniem wszystkich oskarżonych obejmie przygotowywana przez Dumę Państwową z inicjatywy Kremla amnestia z okazji 20. rocznicy uchwalenia Konstytucji FR.

Wnioski Komitetu Śledczego FR o przedłużenie aresztowania wszystkich 30 członków załogi "Arctic Sunrise" miały być rozpatrzone do czwartku.

W piątek werdykt w sprawie zatrzymania "Arctic Sunrise" ma wydać Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza w Hamburgu. Rząd Holandii wystąpił do niego o nakazanie FR uwolnienia statku i jego załogi, a także o zalecenie rosyjskim władzom, by wstrzymały wszelkie działania prawne podjęte w związku z tą sytuacją. Rosja odmówiła udziału w postępowaniu przed hamburskim trybunałem.

W ocenie jednego ze zwolnionych za kaucją ekologów, rosyjskiego fotoreportera Denisa Siniakowa, decyzja o wypuszczeniu działaczy Greenpeace'u zapadła "na górze". "Chodzi o uniknięcie międzynarodowego skandalu, gdy Trybunał w Hamburgu wyda werdykt korzystny dla ekologów" - powiedział Siniakow, opuszczając w czwartek areszt Kresty.

18 września działacze Greenpeace'u z pokładu statku "Arctic Sunrise" usiłowali dostać się na należącą do koncernu paliwowego Gazprom platformę wiertniczą Prirazłomnaja na Morzu Barentsa, aby zaprotestować przeciwko wydobywaniu ropy naftowej w Arktyce. Interweniowała straż przybrzeżna Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która zatrzymała statek i odholowała go do Murmańska.

Sąd rejonowy w tym mieście na północy Rosji nakazał aresztowanie na dwa miesiące wszystkich członków załogi "Arctic Sunrise", w tym 26 cudzoziemców pochodzących z 18 krajów.

Początkowo Komitet Śledczy postawił im zarzut piractwa, za co groziło im od 10 do 15 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej. 23 października komitet zakomunikował, że zmienił oskarżonym kwalifikację czynu z "piractwa" na "chuligaństwo".

11 listopada ekolodzy zostali przewiezieni z Murmańska do Petersburga, gdzie umieszczono ich w trzech aresztach śledczych. Źródła w rosyjskich organach ścigania wyjaśniły, że chodziło o poprawę warunków ich przetrzymywania.

Aktywiści Greenpeace'u odrzucili oskarżenia o piractwo i stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa pracowników platformy wiertniczej. Podkreślają, że ich protest był akcją pokojową, a "Arctic Sunrise" nie naruszył 500-metrowej strefy bezpieczeństwa wokół platformy. Odrzucają także zarzut chuligaństwa, argumentując, że w żaden sposób nie naruszyli porządku publicznego.

Z Moskwy Jerzy Malczyk (PAP)