5 stycznia łódzcy radni PO i SLD zdecydowali na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej o zmianie nazwy placu im. Lecha Kaczyńskiego z powrotem na plac Zwycięstwa. W uzasadnieniu uchwały zaznaczyli, że chodzi o zwycięstwo w wojnie polsko–bolszewickiej w 1920 roku. Przeciwni byli samorządowcy PiS.

W grudniu 2017 r. w związku z tzw. ustawą dekomunizacyjną wojewoda łódzki Zbigniew Rau nadał placowi Zwycięstwa (nazwa obowiązywała od 1945 roku) nową nazwę - plac im. Lecha Kaczyńskiego. Decyzja ta wywołała sprzeciw części łódzkich radnych. Kacprzak (PO) zwracał wówczas uwagę, że placu Zwycięstwa nie można zdekomunizować, bo m.in. w żadnej z opinii Instytutu Pamięci Narodowej nie było zapisane, iż jego nazwa podlega ustawie dekomunizacyjnej. Przypomniał również, że nazwa plac Zwycięstwa została nadana dla uczczenia zwycięskiego zakończenia wojny z faszyzmem hitlerowskim.

Pod koniec grudnia ub. roku radni zaskarżyli decyzję wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

W piątek wojewoda stwierdził nieważność uchwały radnych. W komunikacie przesłanym do mediów przez biuro prasowe zwrócono uwagę, że Rada Miejska zmieniła tzw. zarządzenie zastępcze, nie czekając na prawomocne rozstrzygnięcie w Sądzie Administracyjnym. Zdaniem wojewody radni nie byli upoważnieni do zmiany zarządzenia zastępczego i dlatego dopuścili się naruszenia przepisów ustawy o samorządzie gminnym, które przewidują przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawach ważnych dla gminy.

Miasto zarządziło je do 15 stycznia, a uchwałę zmieniającą podjęło nie czekając na ich wynik.

"W dniu podjęcia unieważnionej uchwały konsultacje społeczne jeszcze trwały, zaś Rada Miejska nie dysponowała ich wynikami. Takie postępowanie organów samorządowych stanowi rażące naruszenie zasad demokratycznego państwa prawa oraz funkcjonujących w nim instytucji prawnych" - napisano w komunikacie.

Przewodniczący rady Tomasz Kacprzak powiedział, że ta decyzja "jest stricte polityczna" i nie ma nic wspólnego z prawem. Według niego radni mają prawo nadawać nazwy ulicom i placom, bo to wynika z ustawy. "To, że wojewoda wydał zarządzenie, nie oznacza, że jest ono niezmienne. Nie ma takiego przepisu, który tego zabrania" - powiedział.

Zdaniem Kacprzaka ogłoszenie konsultacji społecznych nie ogranicza kompetencji Rady Miejskiej do nadawania nazw ulicom i placom, ponieważ konsultacje ogłaszane są przez prezydenta miasta, który - jak przypomina - jest organem wykonawczym. "Organ wykonawczy swoim działaniem nie ogranicza kompetencji organu uchwałodawczego, jakim jest Rada Miejska" - wyjaśnił.

Zapowiedział, że radnym nie pozostaje nic innego, jak tylko zaskarżyć decyzję wojewody do sądu administracyjnego. (PAP)