Pismo do świętokrzyskich samorządowców, z pytaniem o możliwość ewentualnego przyjęcia uchodźców, wysłał po koniec września – na prośbę resortu pracy i polityki społecznej – wojewoda świętokrzyski. W czwartek mija termin przesyłania odpowiedzi.

Czytaj też: Samorządy nie chcą uchodźców

Jak poinformowała rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego Agata Wojda, ze 102 gmin regionu na pismo odpowiedziało 68 – żaden z samorządów nie deklaruje chęci przyjęcia uchodźców. „Chodziło o wstępne rozeznanie, czy któryś z samorządów, byłby zainteresowany i miał możliwość ewentualnego przyjęcia u siebie uchodźców – tłumaczyła Wojda.

Rzeczniczka podkreśliła, że chodzi o koncepcję, by uchodźcy po początkowym pobycie w ośrodkach recepcyjnych mogli trafić do społeczeństwa bez tworzenia gett, w systemie rozproszonym – po to, by móc się zasymilować.

Wojda dodała też, że rozpoznanie nie miało charakteru wiążącej deklaracja samorządów, a podobne było robione w przypadku przyjęcia Polaków z ukraińskiego Donbasu.

Przyjęciem uchodźców nie są zainteresowani m. in. włodarze dwóch podkieleckich gmin – Piekoszów i Daleszyce.

„Mamy problem z ulokowaniem swoich mieszkańców, bo brakuje mieszkań socjalnych. Mamy problem z zapewnieniem pracy swoim mieszkańcom, więc musimy zadbać o swoich” – argumentował we wcześniejszej rozmowie z PAP wójt Piekoszowa, Zbigniew Piątek.

Podobnie wypowiadał się burmistrz Daleszyc, Dariusz Meresiński. „Biorąc pod uwagę, że nie mamy żadnych mieszkań socjalnych, by ewentualnie przyjąć uchodźców u siebie, i ze względu na sytuację finansową – jesteśmy drugą najbardziej zadłużoną gminą w powiecie – nie stać nas na zorganizowanie takiego pobytu, poprzez np. budowę lokali dla uchodźców – powiedział.

Z kolei w Ostrowcu Świętokrzyskim i Sandomierzu zwołano nadzwyczajne sesje rad gmin, które przyjęły stanowiska na temat uchodźców.

Radni Ostrowca jednogłośnie przegłosowali uchwałę, w uzasadnieniu której podkreślili, iż gmina – ze względu na brak wystarczających finansów potrzebnych do realizacji zadań własnych i tych z zleconych przez rząd – nie może deklarować pomocy uchodźcom w zakwaterowaniu, wyżywieniu oraz utrzymaniu.

„Gmina ma poważne problemy w zakresie zaspakajania potrzeb mieszkaniowych dla swoich mieszkańców, czego potwierdzeniem jest liczba ponad 700 rodzin oczekujących na przydział mieszkania (…) W świetle obowiązujących przepisów prawa gmina nie ma podstaw prawnych do ponoszenia wydatków związanych z udzielaniem wsparcia uchodźcom, gdyż to jest zadanie państwa” – można przeczytać w dokumencie.

Samorząd zadeklarował jednocześnie „podjęcie starań” dla udzielania pomocy repatriantom, w myśl zapisów Ustawy o repatriacji z 2009 r.

Z kolei radni Sandomierza, w oświadczeniu przyjętym na sesji uznali, że nie ma możliwości przyjęcia przez gminę uchodźców, ze względu na sytuację finansową miejskiego samorządu i wysokie bezrobocie panujące w regionie. Pod uwagę wzięto także dostępność mieszkań – na lokale socjalne i komunalne oczekuje ponad 300 rodzin w gminie.

Burmistrz Sandomierza Marek Bronowski zdecydował kwestię deklaracji dać pod rozwagę radnym, bo to „ważna, delikatna i złożona” sprawa. Dlatego - tłumaczył - nie chciał sam podejmować decyzji, w kwestii przyjmowania uchodźców. Oświadczenie poparło 16 radnych, jeden głosował przeciw, dwie osoby wstrzymały się.

W czwartek po południu w Brukseli odbędzie się szczyt UE, na którym Polskę reprezentuje premier Ewa Kopacz. Głównym tematem obrad będzie kryzys migracyjny.

Po poprzednich negocjacjach państw członkowskich dotyczących uchodźców, UE zdecydowała o rozdzieleniu 120 tys. osób. Ustalono, że najpierw rozdzielonych zostanie 66 tys. uchodźców docierających do Włoch i Grecji, z czego Polsce - która już wcześniej zgodziła się na przyjęcie 2 tys. uchodźców - przypadnie ok. 5 tys. uchodźców. (PAP).