Bartosz Wilk z Zakładu Nauki Administracji Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że jest szerszy problem związany ze wspólną przestrzenią. Jak podkreśla, w orzecznictwie sądów administracyjnych można spotkać się z opinią, że tak szczegółowych kwestii, związanych m.in. z zakazem chowu określonych zwierząt, nie powinien też określać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Gmina w uchwale może określić odległość oraz warunki lokalizacji - m.in. pasiek. Na przykład w regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie gminy można określić zasady dotyczące wymagania utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, w tym także zakazu ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach. Pszczoła, zgodnie z ustawą o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich, jest zwierzęciem gospodarskim.

 


Uchwała gminy i plan przestrzenny

Jednak zdaniem Bartosza Wilka przyjęta uchwała może nie rozwiązać problemu. - Sporne może być to, co rozumieć należy przez "wymagania utrzymywania zwierząt" i czy odnosi się do to odległości hodowli pomiędzy posesjami – mówi.

Zdaniem Amadeusza Borkowskiego z kancelarii Dubois i Wspólnicy zasady lokalizacji m.in. pasiek mogą zostać także ustalone w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Zaznacza jednak, że w świetle regulacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zasadniczo organy gminy nie posiadają żadnych kompetencji pozwalających im bezpośrednio zapewnić stosowanie się do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

- Jako, że w mojej ocenie pasieka nie stanowi ani budynku, ani obiektu budowlanego, budowa pasieki nie wymaga uzyskania pozwolenia na budowę ani zgłoszenia tego faktu organowi administracji architektoniczno-budowlanej, przez co – nawet w przypadku niezgodności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego – nie znajdą zastosowania regulacje prawne sankcjonujące wznoszenie budynków lub budowli bez przeprowadzania wymaganych procedur, w ramach których badana jest m.in. zgodność zamierzenia z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego - tłumaczy.

Prawo nie reguluje odległości pasiek

W interpelacji posłanka pisze do ministra rolnictwa, że prawo nie określa odległości pasiek od budynków mieszkalnych czy sąsiednich działek. Jak podkreśla, sądy coraz częściej prowadzą postępowania dotyczące sporów międzysąsiedzkich, wynikających z nieodpowiedniej lokalizacji pasiek usytuowanych w zbyt bliskiej odległości od granic budynków mieszkalnych oraz miejsc użyteczności publicznej. Spory dotyczą najczęściej użądlenia ludzi przez pszczoły oraz własności roju.

Jej zdaniem w wielu procesach sądy często powołują się na tzw. prawo zwyczajowe lub przepisy Kodeksu cywilnego. Konieczne jest więc uregulowanie tej materii w akcie normatywnym rangi ustawy. I pyta ministra rolnictwa, czy opracuje przepisy w tej materii.

Minister rolnictwa odpowiada

Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa, odpowiada, że w polskim porządku prawnym kwestie posadowienia pasiek w  taki sposób, aby korzystanie z nieruchomości sąsiedniej nie było utrudnione, w pewnym stopniu regulują przepisy Kodeksu cywilnego. Jak podkreśla, właściciel posiada prawo do korzystania ze swojej nieruchomości i może umiejscowić na niej pasiekę. Prawo własności nie zapewnia jednak właścicielowi zupełnej swobody w działaniu.

W odpowiedzi zaznacza, ze granicę tego prawa wyznaczają: zasady współżycia społecznego, społeczno-gospodarcze przeznaczenie nieruchomości, czy stosunki miejscowe. W związku z tym właściciel nieruchomości powinien umieścić ule na swojej posesji w taki sposób, aby pszczoły nie utrudniały korzystania z nieruchomości sąsiedniej.

Czytaj też: Rząd chce 4-krotnie zmniejszyć odległość elektrowni wiatrowych od zabudowań 

Wiceminister wskazuje też, że od 2004 roku istnieje „Kodeks dobrej praktyki produkcyjnej w pszczelarstwie”, który stanowi usystematyzowany zbiór informacji o przepisach prawnych obowiązujących w odniesieniu do sektora pszczelarstwa. Określa on, w jaki sposób i w jakim  miejscu powinna być zlokalizowana pasieka.

Zgodnie z zaleceniami tego dokumentu m.in. ule powinny być ustawione co najmniej 10 m od uczęszczanej drogi publicznej, budynków mieszkalnych, inwentarskich i  gospodarczych, a także podwórza oraz ogrodu, natomiast 50 m od autostrad i dróg szybkiego ruchu.

Droga cywilna rozwiązaniem dla odpowiedzialności

Jak wyjaśnia Amadeusz Borkowski osoby czy podmioty, dla których pasieki pozostają uciążliwe, wobec ich zlokalizowania w zbyt bliskiej odległości od granic budynków i miejsc użyteczności publicznej, nie pozostają bez żadnej ochrony prawnej. - W przypadku zlokalizowania na nieruchomości pasiek w taki sposób, że uniemożliwiają one lub zakłócają korzystanie z nieruchomości właścicielowi sąsiedniej nieruchomości, sąsiadowi służy przede wszystkim roszczenie negatoryjne, które stanowi podstawę do żądania zaprzestania naruszenia i przywrócenia stanu zgodnego z prawem – mówi.

Jak dodaje, w zależności od okoliczności faktycznych konkretnego przypadku, taka sytuacja może skutkować po stronie sąsiada - właściciela pasieki odpowiedzialnością odszkodowawczą z art. 415 i inne k.c., a nawet odpowiedzialnością z tytułu naruszenia dóbr osobistych z art. 24 k.c.

- W mojej ocenie zasadność wskazywanych tu żądań jest większa, gdy lokalizacja pasiek nie odpowiada miejscowym regulacjom rady gminy – w takim przypadku śmiało można mówić wówczas o bezprawności działań pszczelarza - zaznacza.

Długotrwała droga cywilna

Jednak zdaniem Bartosza Wilka drogę cywilną uznać można za nieefektywne rozwiązanie - jest długotrwała i wiąże się z poniesieniem na wstępie kosztów. - Rozumiem oczekiwanie posłanki, aby problemy wynikłe na tle zagospodarowania przestrzennego były uregulowane przez prawo publiczne. Wiązałoby się to z tym, że byłoby egzekwowane przez administrację publiczną – mówi.

Rozwiązaniem problemu nie jest też jego według niego Kodeks dobrej praktyki produkcyjnej w pszczelarstwie, na który powołuje się minister w odpowiedzi na interpelację. - Nie jest to prawo powszechnie obowiązujące, choć jego postanowienia mogą być pomocne przy ocenie, czy nie naruszono tzw. norm sąsiedzkich – podkreśla Bartosz Wilk.

Amadeusz Borkowski dodaje, że niezachowywanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia oraz doprowadzenie do tego, że zwierzę staje się niebezpieczne poprzez drażnienie lub płoszenie go stanowią wykroczenia. - W mojej ocenie, okoliczność, iż ule zlokalizowane zostały sprzecznie z postanowieniami uchwały właściwej miejscowo rady gminy - miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego czy innego rodzaju uchwały – zarówno na gruncie cywilnym, jak i karnym – przemawiać będzie znacznie na niekorzyść pszczelarza, zwiększając stopień jego zawinienia w sytuacji, gdy dojdzie do użądlenia - mówi.