Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki mówił w niedzielę w TVP Kraków, że PiS rozważa wycofanie się z pomysłu ograniczenia kadencji w samorządach z zaliczeniem dotychczasowych kadencji. "Myślę, że będzie to ograniczenie do dwóch kadencji w przyszłości, to znaczy nie będziemy się odwoływać do kadencji już minionych" - dodał. Rezygnację z koncepcji tzw. wstecznej dwukadencyjności dla samorządowców zapowiedział też w poniedziałek, według informacji PAP, prezes PiS Jarosław Kaczyński.

O słowa Terleckiego Szydło była pytana podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Pekinie. "Myślę, że ta dyskusja będzie się toczyła jeszcze bardzo długo zapewne i będzie się toczyła teraz bardzo intensywnie, bo przecież te wybory samorządowe się zbliżają" - powiedziała premier.

Jak dodała, z jej doświadczenia jako samorządowca (Szydło była w latach 1998-2005 pełniła urząd burmistrza Brzeszcz, woj. małopolskie) wynika, że kadencyjność nie jest złym rozwiązaniem.

"I bardzo często myślę, że jest taka potrzeba naturalnych zmian. Oczywiście nie oznacza to, że wszędzie samorządowcy mogą być oceniani gorzej, bo są samorządowcy, którzy pełnią swoje funkcje od dłuższego czasu dobrze oceniani, ale dla rozwoju lokalnego, ja uważam, że kadencyjność nie jest złym rozwiązaniem" - mówiła premier.

Dopytywana, czy zasada kadencyjności powinna działać wstecz (tak, by objąć obecnie rządzących wójtów, burmistrzów i prezydentów miast - PAP), Szydło odparła: "tutaj już proponowałabym, żebyśmy zaczekali na opinie ekspertów, prawników.(PAP)