Posłowie głosowali nad 15 poprawkami Senatu, z których większość miała charakter czysto redakcyjny lub doprecyzowujący. Posłowie przyjęli osiem ze zgłoszonych przez senatorów poprawek, a odrzucili siedem. W większości posłowie kierowali się rekomendacjami Komisji Gospodarki, która pracowała nad nowelą Pzp autorstwa posłów PO.

Najistotniejsza z przyjętych przez Sejm poprawek dotyczyła renegocjacji wartości kontraktu. Senat zaproponował, by można to było zrobić w ciągu 30 dni od wejścia w życie przepisów dokonujących zmian dotyczących: stawki podatku od towarów i usług, wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, zasad podlegania ubezpieczeniom społecznym lub ubezpieczeniu zdrowotnemu albo wysokości stawki składki na ubezpieczenia społeczne lub zdrowotne, jeżeli - jak czytamy w ustawie - "zmiany te będą miały wpływ na koszty wykonania przez wykonawcę zamówienia publicznego".

Poprawka ta naprawiła błąd legislacyjny, popełniony na etapie prac sejmowych. Według pierwotnej wersji poselskiej, do takiej renegocjacji mogłoby dojść w terminie 30 dni od dnia wejścia w życie noweli. Jak wskazywali eksperci bez tej poprawki zapis byłby pusty.

Nowelizacja ma według zamysłu twórców skończyć z dyktatem najniższej ceny w przetargach publicznych. Zgodnie z nowymi przepisami zamawiający, który ogłasza przetarg i ustali cenę jako wyłączne kryterium, będzie musiał uzasadnić taką decyzję. Chodzi o to, by rozpisujący przetargi odważniej określali ich kryteria.

Teraz bowiem kryterium ceny stosuje się głównie z obawy przed zarzutami o niegospodarność lub korupcję. W praktyce nabywane są usługi czy towary o najniższej wartości, niezależnie od ich jakości czy późniejszych wysokich kosztów eksploatacyjnych.

Ustawa zakłada też, że prezes Urzędu Zamówień Publicznych ma przygotowywać i upowszechniać wykazy dobrych praktyk i tworzyć wzorce, z których mogliby korzystać zamawiający. Przepisy nakładają też na oferenta obowiązek wykazania, że proponowana przez niego cena nie jest rażąco niska - jeżeli zamawiający uzna, że cena jest dumpingowa, to oferent ma udowodnić, że tak nie jest.

Dzięki nowym przepisom doprecyzowaniu ulegną też kluczowe kwestie dysponowania potencjałem podmiotu trzeciego przy zamówieniu. Startujący w przetargach przedsiębiorcy często powoływali się na wiedzę czy doświadczenie innej firmy, ale trudno było to później zamawiającym wyegzekwować. Nowela przewiduje solidarną odpowiedzialność wykonawcy i podmiotu trzeciego, który użyczył mu referencji.

Nowelizacja rozwiązuje też problem zatrzymania wadium wykonawcy, który nie uzupełnił dokumentów przetargowych.

Przepis ten wprowadzono niegdyś, by ograniczyć tzw. zmowy przetargowe, w ramach których firma oferująca najniższą cenę celowo doprowadzała do wykluczenia z przetargu, by wygrała inna, z mniej korzystną ofertą. Uderzał on jednak w firmy, które już w trakcie trwania przetargu dochodziły do wniosku, że nie mają szans na zwycięstwo, więc nie opłaca im się poświęcać czasu i środków na dalsze uczestnictwo w procedurze przetargowej. Natomiast dla zamawiających przepis wiązał się z ryzykiem rozbieżnych interpretacji i kosztami ewentualnego postępowania sądowego.

Nowa ustawa przewiduje zatrzymywanie wadium tylko tej wycofującej się firmy, której oferta byłaby najkorzystniejsza, gdyby wszystkie formalności z jej strony zostały dopełnione.

Nowością jest też to, że pracodawcy będą zobowiązani do takiego kalkulowania kosztorysów, by praca była w nich wyceniana na podstawie co najmniej płacy minimalnej. Przez brak takich przepisów firmy zaniżają koszty pracy, przewidując zatrudnienie później pracowników na czarno, bez opłacania im składek emerytalnych czy ubezpieczeniowych. W noweli zapisano także wymóg wobec oferentów, by w uzasadnionych przypadkach zatrudniali pracowników na umowy o pracę. 

Ustawa wejdzie w życie po 30 dniach od dnia ogłoszenia. (PAP)