,,Wyrok sądu nas zadowala, ale nie wiem, czy z tego powodu zawiesimy strajk. Będziemy to poważnie rozważać, bo wobec postawy władz Biskupca widzimy, że z tą władzą trzeba walczyć na sali sądowej" - powiedział PAP komentując wyrok sądu jeden z rodziców, Wojciech Andrzejewski.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie zajmował się we wtorek sprawą likwidacji przedszkola publicznego nr 5 w Biskupcu na wniosek gminy, ponieważ jej marcową uchwałę w tej sprawie uchylił w kwietniu wojewoda warmińsko-mazurski w trybie tzw. rozstrzygnięcia nadzorczego. ,,Procedura tego rozstrzygnięcia została wszczęta na prośbę rodziców dzieci z tego przedszkola" - poinformowała w sądzie radca prawny reprezentująca wojewodę.

Uchylając uchwałę wojewoda stwierdził m.in., że samorząd Biskupca nie wywiązał się z obowiązku poinformowania o likwidacji przedszkola rodziców wszystkich przedszkolaków - zdaniem wojewody nie poinformowano rodziców trojga dzieci. Na rozprawie prawniczka wojewody skorygowała swoje stanowisko w tej sprawie i przyznała, że nie poinformowano o tym rodziców tylko jednego przedszkolaka.

Gmina argumentowała, że wywiesiła stosowne informacje w holu przedszkola i organizowała spotkania informacyjne. Reprezentująca gminę Biskupiec radca prawny przed sądem argumentowała, że likwidacja przedszkola nr 5 była częścią większego planu edukacji najmłodszych w gminie.

,,Przez koszty, które generowało publiczne przedszkole, nie było możliwe zwiększenie miejsc w przedszkolach. Z zaoszczędzonych z likwidacji przedszkola środków gmina chciała powołać kolejne przedszkole" - argumentowała prawniczka.

Sąd oddalił jednak skargę gminy podzielając zdanie wojewody, że rodzice jednego z przedszkolaków nie zostali prawidłowo poinformowani o zamiarze likwidacji ,,piątki", a tego wymagają przepisy.

,,Nie będę komentował tego wyroku, on pokazuje, jakie mamy w Polsce prawo. W każdym razie ponownej próby likwidacji ,,piątki" na pewno nie podejmiemy" - powiedział PAP zastępca burmistrza Biskupca Kamil Kozłowski.

Od 2 września w przedszkolu nr 5 trwa strajk okupacyjny, bo rodzice nie zgadzali się na płacenie 3,95 zł za każdą dodatkową godzinę pobytu dziecka w placówce. Mimo obniżenia opłaty o złotówkę rodzice nie przerwali protestu.