Podczas wtorkowego posiedzenia prokurator odczytał akt oskarżenia – poinformowano w sądzie.
Śledztwo w tej sprawie prowadziło Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura w Wodzisławiu Śląskim, która jesienią 2011 r. przesłała do sądu akt oskarżenia. Kilka miesięcy wcześniej prezydent usłyszał siedem zarzutów poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Socha już wtedy uznał je za "całkowicie bezpodstawne", niektóre określił jako "kompromitujące dla CBA".
Jak informowało Biuro w maju 2011 r., w złożonych w latach 2009-2010 oświadczeniach majątkowych Socha zataił informacje o swoich zobowiązaniach finansowych. W pierwszym z badanych oświadczeń było to ponad 160 tys. zł, natomiast w kolejnych dwóch - ponad 460 tys. zł. CBA podało, że prezydent w oświadczeniach "zataił informacje na temat posiadanych zobowiązań finansowych przekraczających 10 tys. zł".
Według śledczych CBA prezydent Żor zaniżył też o blisko 300 tys. zł wartość należącej do niego nieruchomości, a w kolejnych latach w ogóle nie wykazał jej posiadania. Ponadto w oświadczeniach - wg CBA - podał nieprawdę co do posiadanych zasobów pieniężnych.
Prezydent Żor podczas przesłuchania w prokuraturze nie przyznał się do winy. Odnosząc się do postawionych mu zarzutów, w przesłanym przed rokiem PAP oświadczeniu prezydent Żor napisał, że "postawienie niektórych z nich jest wręcz kompromitujące dla CBA".
Jak argumentował, zarzuca mu się np., że nie ujawnił w oświadczeniach zobowiązań wynikających z faktur wystawionych na firmę jego żony, tymczasem żona ma odrębny majątek i te zobowiązania były związane z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą.
Inny zarzut - wyjaśniał - dotyczył tego, że w oświadczeniu majątkowym miał zaniżyć wartość 1,5-hektarowej działki, bo kilkanaście miesięcy później sprzedał ją o ok. 300 tys. zł drożej. CBA błędnie założyło, że w oświadczeniu majątkowym wpisuje się konkretną cenę transakcyjną z przyszłości, a nie średnią cenę rynkową na dzień, na który sporządza się oświadczenie - dowodził.
Samorządowiec nie zgodził się też z zarzutem dotyczącym tego, że nie wykazał tej działki w oświadczeniu majątkowym - po spisaniu notarialnej przedwstępnej umowy sprzedaży i zainkasowaniu ok. 80 proc. ceny. Jak wyjaśnił, ostatnie raty za działkę opóźniły się i w związku z tym prawo własności ostatecznie zostało przeniesione w następnym roku.
Jeśli w procesie prezydentowi zostaną udowodnione zarzucone przez prokuraturę i CBA czyny, może mu grozić do trzech lat więzienia.
Socha jest prezydentem Żor od 1998 r. Wcześniej był właścicielem prywatnej firmy transportowej i biura podróży. Ma 48 lat, jest bezpartyjny. W ostatnich wyborach zwyciężył w pierwszej turze, pokonując pięciu innych kandydatów i uzyskując ponad 59 proc. głosów. (PAP)