Kandydaci Platformy Obywatelskiej do Rady Miasta Białegostoku oraz sejmiku województwa podlaskiego podkreślają, że do podpisania i przestrzegania dokumentu będą zachęcać wszystkie komitety wyborcze oraz wszystkich kandydatów na prezydenta Białegostoku po to, by ci, którzy chcą pracować w samorządach dawali gwarancję, że będą szanować mniejszości narodowe, etniczne i religijne. Wszyscy kandydaci PO będą podpisywać deklarację na regionalnej konwencji wyborczej w najbliższy piątek w Białymstoku.

16 listopada, czyli dzień, w którym odbywać się będą wybory samorządowe, to Światowy Dzień Tolerancji ustanowiony przez UNESCO w 1995 r. i do tego podlaska deklaracja tolerancji nawiązuje - mówił przewodniczący klubu radnych PO białostockiej Rady Miasta Zbigniew Nikitorowicz.

W zaprezentowanej dziennikarzom deklaracji podkreślono, że Podlaskie to region zróżnicowany narodowościowo i etnicznie, a w ostatnim czasie dochodziło do wielu incydentów na takim tle. Dlatego warto, by ci, którzy chcą pracować w samorządzie potwierdzili, że będą szanować prawa mniejszości bez względu na pochodzenie, rasę czy wyznanie oraz będą potępiać wszelkie przejawy nietolerancji czy braku szacunku dla drugiego człowieka czy jego religii.

Treść deklaracji odczytali na konferencji prasowej m.in. startujący z list PO przedstawiciele środowiska prawosławnych z Forum Mniejszości Podlasia oraz Bronisław Talkowski reprezentujący środowisko Tatarów.

"Tolerancja na poziomie samorządu gminy, powiatu czy województwa wymaga w stosunku do mniejszości postępowania sprawiedliwego czy bezstronnego, bez przejawów marginalizacji i lekceważenia. Nie godzimy się na jednostronne pomijanie i umniejszanie obecności mniejszości narodowych i kulturowych w życiu wspólnoty samorządowej, czy przy organizacji oficjalnych uroczystości państwowych i samorządowych" - odczytywał m.in. Talkowski. Podkreślał, że taka deklaracja jest ważna w takich momentach, gdy np. doszło do dewastacji meczetu i mizaru w Kruszynianach i liczy się, jakie podejście do takiej sytuacji ma władza.

Podpisani pod deklaracją zobowiązują się także do działań na rzecz ochrony materialnego dziedzictwa wielokulturowego regionu, wspierania kultury mniejszości, tradycji i szkolnictwa mniejszości zamieszkujących region (w Podlaskiem zamieszkują m.in. Białorusini, Litwini, Ukraińcy, Tatarzy, Rosjanie - PAP).

W praktyce szanowanie mniejszości miałoby m.in. polegać na tym, że nabożeństwa różnych wyznań miałyby być zawsze uwzględniane w planach oficjalnych uroczystości, a duchowni różnych wyznań obecni podczas święcenia nowych obiektów. Oficjalne wpisy o świętach prawosławnych miałyby się znaleźć w kalendarzu szkolnym. Teraz nabożeństwa różnych religii znajdują się np. w planach uroczystości państwowych z okazji np. 11 listopada czy 15 sierpnia. Na święceniu nowych inwestycji są zazwyczaj obecni duchowny katolicki i prawosławny. Szkoły ogłaszają wolne dni w święta prawosławne, bo umożliwiają to od jakiegoś czasu przepisy zmienione przez MEN. Zabiegali o to przedstawiciele środowisk prawosławnych w regionie. Wolne na święta ogłaszają dyrektorzy szkół, mający odkreśloną pulę wolnych dni, którą mogą swobodnie dysponować. Marek Masalski z Forum Mniejszości Podlasia mówił, że teraz chodzi o to, by oficjalnie w kalendarzu szkolnym nazwać święta prawosławne.

Kandydatka PO do sejmiku województwa podlaskiego Anna Mierzyńska podkreślała, że takie uzgodnienia jak nabożeństwa różnych wyznań czy święcenie w różnych obrządkach, to "osiągnięcie" wypracowane w ciągu ostatnich ośmiu lat rządów PO (z list PO weszli do rady przedstawiciele Forum Mniejszości Podlasia) w Białymstoku i warto, by kandydujący w najbliższych wyborach dawali gwarancję, że tak będzie dalej. "To jest osiągnięcie, którego bardzo byśmy nie chcieli zaprzepaścić. Wydaje się to dzisiaj oczywiste, że tak jest. Natomiast jest bardzo łatwo o tym zapomnieć, łatwo to zmienić na gorszą sytuację" - dodała.(PAP)