W środę Onet podał, że Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi śledztwo ws. rzekomego przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 2,5 mln zł przez prezydent m. st. Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz lub jej zastępcę. Sprawa ma związek z nieruchomością, na której są ogródki działkowe na Saskiej Kępie.

Wszczęcie śledztwa potwierdził w rozmowie ze stołeczną "Gazetą Wyborczą" rzecznik prokuratury Warszawa-Praga Łukasz Łapczyński.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa związanego z nieprawidłowościami przy tworzeniu planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu złożył w ub. roku stołeczny radny Jan Śpiewak, działacz stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Śledztwo zostało wszczęte 19 stycznia - jak wynika z zawiadomienia, które stowarzyszenie zamieściło na Facebooku.

Śpiewak w rozmowie z PAP w środę podkreślił, że zawiadomienie złożył na podstawie kilku przesłanek.

"Pierwsza sprawa to fakt, że nie ma planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Przez 10 lat Hanna Gronkiewicz-Waltz - mimo licznych apeli mieszkańców, radnych, ekspertów - nie uchwaliła, nie chciała uchwalić planu zagospodarowania przestrzennego, który by przeciął możliwość spekulowania tymi gruntami. To obecnie są działki, tereny zielone i takimi terenami zielonymi powinny pozostać" - powiedział.

Jego zdaniem fakt, że prezydent stolicy nie uchwaliła planu zagospodarowania przestrzennego wydaje się być "bardzo dziwny i podejrzany".

"Druga sprawa, która jest tutaj istotna, to kwestia skargi (na decyzję uchylającą zwrot terenów na Saskiej Kępie - PAP), którą złożyła pani prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz - występowała niejako w imieniu osób, które chciały przejąć tę nieruchomość" - mówił.

"Trzecia sprawa: w lipcu przeczytałem wpis na blogu, który prowadzi były pracownik tej spółki deweloperskiej, która miała być beneficjentem tego zwrotu i zawiadomiłem CBA, ponieważ ta sytuacja sprawiała wrażenie takiej, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa przy załatwianiu tej sprawy ze strony ratusza" - dodał.

Śpiewak zaznaczył, że zawiadomienie złożył w lipcu, a w środę otrzymał odpowiedź, że prokuratura wszczęła śledztwo "nie tylko w sprawie otrzymania korzyści majątkowej, ale ogólnie nieprawidłowości w tej sprawie".

Pytany o kwotę 2,5 mln zł korzyści majątkowej, którą miała przyjąć prezydent lub wiceprezydent Warszawy odpowiedział, że jest to kwota, którą podał autor bloga, na którym opublikowano doniesienia o nieprawidłowościach - Robert Prystrom. Jak podkreślił Śpiewak, sam nie wie, czy kwota ta jest wiarygodna oraz czy wiarygodny jest sam Prystrom, dlatego złożył zawiadomienie do prokuratury.

"Nie jestem w stanie ocenić wiarygodności tego człowieka. Wiem, że istnieje, wiem, że pracował dla tej spółki i to tyle. Jako radny miałem obowiązek - jako że wiele rzeczy wskazywało, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa - i złożyłem takie zawiadomienie" - powiedział.

Pytany o stwierdzenie obecnej prezydent stolicy, że działki na Saskiej Kępie zostały przekazane "z upoważnienia ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego" odpowiedział, że faktycznie urzędnik wydał taką decyzję z upoważnienia Lecha Kaczyńskiego. "Tylko jak prezydent Kaczyński się o tym dowiedział, to wyrzucił tego urzędnika z roboty, a sprawę przekazał prokuraturze, więc zachował się tak, jak powinna się zachować pani prezydent przez ostatnie 10 lat" - podkreślił Śpiewak.

"Przypomnę, że dzisiaj dwóch urzędników, którzy mieli upoważnienia do wydawania decyzji reprywatyzacyjnych siedzi w areszcie, a pani prezydent nie złożyła chyba żadnego zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie" - dodał.

Ocenił, że obecne zachowanie i wypowiedzi prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz to "typowa strategia, którą stosowała PO przez ostatnie 10 lat i dalej próbuje stosować". "Jest to dość żenujące" - stwierdził radny.

Według Śpiewaka najlepszym dowodem na to, że "coś jest nie tak" ws. działek na Saskiej Kępie jest fakt, że "wciąż nie ma planów zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu".

W środę prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła, że decyzję o zwrocie reaktywowanej spółce nieruchomości, na której są ogródki działkowe na Saskiej Kępie, podjęto z upoważnienia ówczesnego prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego.

"Decyzję o zwrocie +ogródków Waszyngtona+ reaktywowanej spółce podjęto z up. Lecha Kaczyńskiego. Przez ostatnie 10 lat trwało postępowanie sądowe o odzyskanie tych gruntów i jednoczesne niepłacenie odszkodowania. Doszło do tego w XI 2016 r." - napisała Gronkiewicz-Waltz na Twitterze.

Oceniła również, że zarzuty Śpiewaka "wyglądają na chęć przykrycia ostatniej kompromitacji PiS w stolicy".

W komunikacie przesłanym PAP stołeczny ratusz podał, że decyzja o reprywatyzacji rodzinnych ogródków działkowych w rejonie ul. Kinowej oraz al. Waszyngtona i Stanów Zjednoczonych została wydana z upoważnienia prezydenta m.st. Warszawy Lecha Kaczyńskiego w 2003 roku. Działki udało się odzyskać dopiero w 2016 roku, po wielu bataliach sądowych. Sąd Okręgowy w wyroku z listopada 2016 r. stwierdził nieważność umowy zawartej pomiędzy spółką „Nowe Dzielnice” i firmą „Projekt S”. Po ostatecznym formalnym zakończeniu postępowania administracyjnego nieruchomość o łącznej powierzchni ok. 32 ha i wartości 140 mln zł (wg wyceny z 2002 r.) wraca na rzecz m.st. Warszawy. (PAP)