Za uchwałą głosowało 16 radnych Platformy Obywatelskiej i Wspólnego Lublina, przeciw było 13 radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek 6 lutego wydał zarządzenie zastępcze o wygaśnięciu mandatu Żuka, który - według CBA - wbrew zakazowi (w ustawie antykorupcyjnej) był członkiem rady nadzorczej spółki PZU Życie od 1 stycznia 2014 r. do 21 stycznia 2016 r. i osiągał z tego źródła dochody (w sumie ponad 260 tys. zł). Żuk odpiera zarzuty i utrzymuje, że do rady nadzorczej został skierowany jako reprezentant Skarbu Państwa, co jest dopuszczone przez tę ustawę. Prezydent Lublina złożył już skargę na decyzję wojewody do sądu administracyjnego.

W uchwale radni powołują się na przepisy ustawy o samorządzie gminnym dające prawo zaskarżenia rozstrzygnięcia wojewody gminie, której interes prawny został naruszony, a za takie naruszenie uznają oni stwierdzenie wygaśnięcia mandatu Żuka.

Radny Wspólnego Lublina Mariusz Banach powiedział, że w tej sprawie szuka się „kruczków prawnych służących temu, żeby odwołać prezydenta Żuka”, na podstawie zapisów prawa, „o którym wszyscy fachowcy mówią, że ono jest w ogóle źle skonstruowane”. „Przy pomocy różnych działań prawnych próbuje się odwołać prezydenta miasta, który ma tak ogromne poparcie” – zaznaczył Banach.

Przewodniczący klubu PiS Tomasz Pitucha powiedział, że wojewoda nie wypowiadałby się w tej sprawie, „gdyby rada podjęła uchwałę, do której była zobowiązana”, o wygaśnięciu mandatu prezydenta. „Pan prezydent tą uchwałę by zaskarżył, uchwała trafiłaby do sądu, sprawa być może byłaby już rozwiązana” – powiedział. Dodał, że „nie leży w interesie Lublina +grillowanie+ sprawy prezydenta Żuka", ale przyczyniają się do tego sam prezydent oraz radni PO i Wspólnego Lublina.

Pitucha zarzucił prezydentowi, że „kreując się męczennikiem, upolitycznił swój prywatny problem z prawem antykorupcyjnym, ale też problem, w który uwikłał radę miasta i miasto Lublin”, a decydując się na członkostwo radzie nadzorczej, „podjął ryzyko narażenia mandatu społecznego”. „Za swoją decyzję, ryzykowną dla Lublina, zarobił pan przez dwa lata, kolokwialnie mówiąc, kupę kasy - 260 tys. zł” – mówił Pitucha do Żuka.

Żuk nazwał zarzuty Pituchy niemoralnymi. „Jestem w administracji państwowej od 1991 r., jestem związany z administracją publiczną od 1990 r. (...). Nigdy nie kierowałem się korzyścią materialną w tych wszystkich funkcjach, które pełniłem” – powiedział. Podkreślił, że właściwie reprezentował i nadal reprezentuje interesy Skarbu Państwa.

Zaznaczył, że traktuje tę sprawę jako polityczną. „Jeśli nie potraficie poradzić sobie ze skutecznością naszych wspólnych działań - radnych, dzielnic, organizacji pozarządowych, środowisk, które zmieniają Lublin - to jest wasz problem. Nie mieszajcie miasta do sporu prawnego, który wynikł dlatego, że wojewoda nie wypełnił powinności, która na nim spoczywała” – powiedział Żuk.

Wnioskiem CBA dotyczącym wygaśnięcia mandatu Żuka rada miasta zajmowała się 14 listopada ubiegłego roku na sesji nadzwyczajnej, zwołanej z inicjatywy Żuka. Uchwała o stwierdzeniu wygaśnięcia mandatu przepadła w głosowaniu. CBA skierowało sprawę Żuka do wojewody, a ten w końcu grudnia zeszłego roku wezwał radę miasta do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Żuka, rada miała na to 30 dni. Przewodniczący rady miasta uznał wtedy jednak, że sprawa została już przez radnych rozstrzygnięta i nie ma powodu, aby ją ponownie procedować.

Wobec braku uchwały rady miasta, wojewoda wydał zarządzenie zastępcze. Czarnek informował, że decyzję tę podjął po analizie wszystkich dostępnych mu materiałów. Powoływał się na opinie prawników lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, z których wynikało, że był zobowiązany do wydania zarządzenia zastępczego oraz związany ustaleniami CBA i nie ma uprawnień, aby je kwestionować.

Wskazywał m.in. na przepisy, które wprost stanowią, że prezydent może zasiadać w radzie nadzorczej, o ile zostanie doń skierowany przez ministra skarbu państwa bądź spółkę, w której udział Skarbu Państwa przekracza 50 proc. kapitału zakładowego lub liczby akcji. Żuk natomiast został skierowany do PZU Życie przez PZU, gdzie Skarb Państwa ma 34,4 proc. akcji. W PZU Życie Skarb Państwa nie ma żadnej akcji, więc nie może tam kierować swoich przedstawicieli – tłumaczył wojewoda.

Żuk utrzymuje, że nie złamał prawa. Przedstawił opinie prawne potwierdzające legalność jego zasiadania w radzie nadzorczej PZU Życie, bowiem jest ona pośrednio zależna od skarbu państwa. „Przepisy nie wymagają, aby Skarb Państwa posiadał bezpośrednio udziały lub akcje w spółce, do której dokonuje zgłoszenia” – podkreślił. Przypomniał, że „grupa kapitałowa PZU jest wpisana na listę spółek o strategicznym znaczeniu dla państwa” i „jak powszechnie wiadomo, Skarb Państwa kontroluje grupę PZU, przy kapitałowym zaangażowaniu 34,4 proc.”.

W ocenie Żuka, wojewoda jako organ nadzorczy nie jest związany ustaleniami CBA, ale ma obowiązek ustalić stan faktyczny, zebrać wszystkie dowody i ocenić czy zachodzą przesłanki do stwierdzenie wygaśnięcia mandatu. Według Żuka wojewoda lubelski nie dopełnił wszystkich tych powinności, m.in. nie wystąpił o oświadczenia w tej sprawie do ówczesnego ministra skarbu ani zarządu PZU.(PAP)